Przejdź do głównej zawartości

ZNAJDŹ SWOJĄ DROGĘ DO BOŻEGO NARODZENIA


Inspiracją do dzisiejszego wpisu jest… trochę śmieszny, trochę straszny mem. Taki, w którym jedna Pani mówi do drugiej „Śledzie, pierogi, barszcz, grzybowa… A ty co zrobiłaś na święta?”, a ta odpowiada „Paznokcie!”. Dziś będzie o poszukiwaniu własnej drogi, emocjonalnie bardzo nieładnym poprawianiu poczucia własnej wartości czyimś kosztem i… spełnianiu oczekiwań.

Żyjemy w świecie pełnym oczekiwań. Oczywiście, jest to w jakiś sposób uzasadnione normami społecznymi i kulturowymi. Z normami, moim zdaniem, jest jednak tak, że warto je znać i wiedzieć skąd się biorą, ale realizować je tylko w momencie, gdy naprawdę czujemy że jest to w zgodzie z nami. Przed Bożym Narodzeniem widać w bardzo szczególny sposób, jak niewielu z nas udaje się to zrobić.

Jak nie dać się zwariować (nie tylko przed świętami)?

W związku z tym, co robię w moim życiu zawodowym (nazywać coś tak wspaniałego pracą, jest momentami aż dla mnie niemoralne), rozmawiam z wieloma kobietami. I nawet bardzo świadome babki, które pięknie rozwijają się holistycznie, przed Bożym Narodzeniem… nie potrafią się obronić.

Jeśli czytacie mojego bloga od jakiegoś czasu, wiecie że podejmuję walkę z oczekiwaniami, bo uważam że są źródłem wielu problemów i frustracji, przez które nie potrafimy osiągnąć życiowego spokoju ducha. Jeśli natomiast chodzi o oczekiwania wobec kobiet, nie ma chyba drugiego tak wymagającego czasu jak właśnie świąteczno-noworoczny czas.

W teorii wszystko jest przecież wspaniałe. To czas wyciszenia, pojednania, dla wierzących katolików spotkania z Bogiem, a dla niewierzących kulturowo mocno zakorzeniona tradycja czasu, gdy spotykamy się z najbliższymi. Powinnyśmy więc usiąść do Wigilijnej wieczerzy spokojne, wyciszone i uśmiechnięte. A teraz rzeczywistość. Wielkie plany na zadbanie o siebie, skończone szybkim prysznicem, suchym szamponem i makijażem w 3 minuty.

A można inaczej. Można zamówić catering, choć teściowa będzie kręciła nosem, że „domowe to domowe”. Albo podzielić się gotowaniem, sprzątanie domu zlecić albo zaangażować rodzinę. Dla wielu z nas nawet to jest nie do przejścia, a co dopiero spędzenie świąt tak, jak się chce, a nie tak jak oczekują tego inni…

Spędź święta, tak jak chcesz, a nie tak jak oczekują tego inni…

Najważniejszą na świecie sprawą, aby osiągnąć osobiste szczęście, jest życie w zgodzie ze sobą. Na codzień, ale także (i przede wszystkim) w święta.

Teraz chciałabym Was poprosić, abyście na chwilę zatrzymały się i odpowiedziały sobie na pytanie: Czy od lat spędzam święta tak, jak chcę? Czy otaczam się w tym czasie osobami, które są naprawdę mi bliskie? Czy dbam o swój duchowy rozwój w tym czasie?

Warto jest szczerze odpowiedzieć na to pytanie. Ile z nas nie ma wcale ochoty na rodzinne spotkania, tylko chciałyby w tym czasie rozpalić w kominku i czytać dobre książki, które zbierają się przez cały rok na stosie obok łóżka przy aromacie herbaty z goździkami i pomarańczą?

A może jest wśród nas ktoś, taki jak ja. Kto święta traktuje jako czas bardzo mocnego wglądu w głąb siebie. Dla mnie końcówka grudnia to własna medytacja, afirmacje i wewnętrzne przemyślenia. Wysyłam w tym czasie w świąt intencję w świat, że ten czas będzie niezwykły.

I mnie dotyka jednak kwestia oczekiwań. Nie jesteśmy przecież samotnymi wyspami i liczenie się z potrzebami innych to także emocjonalna ochrona… siebie. Dlatego też, mimo że najchętniej siedziałabym właśnie w Nepalu z mnichami i płynęła w głąb siebie, robię to w rodzinnym domu. Bo najważniejsze, to odnaleźć w życiu balans i prawdę.

Dlatego też - Wszystkim Wam życzę z okazji nadchodzących świąt, odnalezienia kawałeczka siebie, o którym nie miałyście pojęcia. To będzie najpiękniejszy prezent od Was samych, dla siebie.

Ściskam,


Magda

Komentarze

  1. Podoba mi się to jak i oczym piszesz. Nie jestem kobietą więc może nie potrafię aż tak głęboko się wczuć. I cieszę się na Święta bo jestem wtedy z rodziną, dziećmi i wnukami. To jest wspomnienie dzieciństwa, od ktorego coraz więcej lat i coraz więcej mnie oddziela. Poprawność polityczna powoduje, że nie słychac już kolęd na ulicach i w sklepach. Śniegu nie ma. Św.Mikołaj już nie wywołuje dreszczy. Choinka plastikowa. I już nie ma takiej presji na wymuszone rytuały. Coraz więcej osób spędza końcowkę roku w tropikach. Więc pora się zmieniać. Czasy są inne. Zdrowych,radosnych, rodzinnych Świąt Magdo.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze

Popularne posty z tego bloga

Porządki w szafie, czyli 5 zasad modowych szczęśliwej kobiety!

Nie wiem czy zauważyliście, ale przeszłam stopniową metamorfozę. Jeszcze dwa lata temu wystarczyły mi czarne dżinsy, t-shirt i potargane, krótkie włosy. Dziś jest inaczej. Jak zmienia się image to znaczy, że zmienia się wszystko. I odwrotnie - chcemy poprawić nasz wygląd, by dokonać życiowej rewolucji. Podobnie z włosami. Jak kobieta pragnie nowej fryzury - to znaczy, że coś się dzieje w jej życiu. Też tak kiedyś miałam, ale ostatnio cierpliwie czekam, aż powróci mój naturalny kolor. Dlatego jeśli coś zmieniam - to w swojej szafie.
Nasze przyzwyczajenia, jakiekolwiek, jeżeli nagle zastąpimy czymś nowym, to będą wzbudzać zdziwienie u innych. Najgorzej jednak jak ktoś się zamknie w swoich schematach i nie jest w stanie z nich wyjść, bo ludzie, bo presja, bo ktoś oceni, bo coś tam jeszcze innego… zupełnie niepotrzebnie. Jeśli czujemy, że coś idzie w złym kierunku - zawróćmy. Chyba, że ktoś nie czuje potrzeby zmian. Wtedy to inna sprawa.

A ja uwielbiam się zmieniać! Ostatnio w mojej gardero…

Nie - zwykła pokrzywa i jej lecznicza moc.

Epidemia koronowirusa doprowadziła do tego, że w ciągu jednego dnia straciłam pracę i tym samym   wylądowałam na wsi. Jedyny plus tej całej sytuacji. Dzięki temu, że mam teraz  więcej czasu i  codzienne uprawiam  spacery zaczęłam znów zaprzyjaźniać się z lasem, znów zaczęłam być bliżej natury. Wszystko zaczęło się od porannego treningu z nordic walking kiedy podczas medytacji nad jeziorem natrafiłam na piękny żółty chwast, który później okazał się podbiałem. W południe piłam już z niego pyszny napar a następnego dnia poszłam na wyprawę w poszukiwaniu pokrzywy. Pamiętam jak kilka lat temu na wielkiej łące w środku lasu nazbierałyśmy z teściową  pełne koszyki, ale jakoś wtedy nie czułam jej aż tak energetycznie jak teraz. Musiałam przejść jakiś proces:) Nazbierałam jej pełen koszyk, zrobiłam z niej nalewkę, której efekty będą za miesiąc, sok, syrop, koktajle i susz.  Jak macie możliwości to biegnijcie i zbierajcie, bo teraz jest najlepsza. 
KILKA SŁÓW O POKRZYWIE
Pokrzywa to roślina lubią…

Holistyczne pomysły na prezenty świąteczne oraz krótkie rozważania na temat Świąt.

Moje rodzinne święta miały od lat ten sam schemat. Na stole królowała tradycja, 12 potraw, a sam stół zawsze był idealnie dopracowany. Nie było zwyczaju śpiewania kolęd. Kolacja rozpoczynała się wraz z zapaleniem pierwszej gwiazdy i ani minuty później. Po dwóch godzinach było już idealnie wysprzątane, jak u perfekcyjnej pani domu. Tradycyjna była też choinka, od kilkunastu lat taka sama i nigdy prawdziwa. W święta zawsze odwiedzałam też dom rodzinny, bo uważałam, że ta tradycja jest dla mnie najważniejsza. Rodzina to jedna z moich największych wartości.  Aktualne święta będą u mnie inne niż zawsze. Zamiast zielonego drzewka będzie eco choinka, czyli uzbierane gałęzie z lasu, na których zawisną dekoracje własnej produkcji. 




Potrawy także zmodyfikuję, nie będą do końca tradycyjne, raczej planuję własną inwencję twórczą. Uwielbiam kuchnię indyjską, więc na pewno jej nie zabraknie na moim świątecznym stole. Mam bowiem nadrzędny plan. Chcę, by te święta były nastawione na doświadczanie chwil…