ODWAGA. WIELKA SIŁA, KTÓRA JEST KOBIETĄ.



Czym jest odwaga? To nie gotowość do skoku na bungee, a do pełnego zaufania… sobie. I kroczenia własną ścieżką, mimo tego, co przyjmujemy z zewnątrz. Odwaga daje nam niesamowitą wolność i choć kroczenie tą ścieżką może nas wieść przez samotną drogę to nagroda jest wspaniała.

Pomyśl, jak często postępujesz w sposób, który nie odpowiada Tobie, ponieważ jesteś w roli społecznej. Brak odwagi w dzisiejszych czasach jest kwestią naprawdę powszechną, bo wmówiono nam, że musimy postępować według określonych norm społecznych.

Co nas powstrzymuje przed byciem odważnym?

Przepiękną książkę o odwadze napisała Brene Brown. Sama jest kobietą niezwykle odważną, która kroczy od lat obraną przez siebie ścieżką i pokazuje, że można być kobietą-naukowcem, a jednocześnie doskonałą gawędziarką, poniekąd popularną gwiazdą w swojej dziedzinie. Jej wystąpienia na konferencji TEDx obejrzały miliony ludzi, kolejne przeczytały jej cudowne książki. A gdyby lata temu nie zaufała sobie i posłuchała naukowy świat, wielu z nas nie dotarłoby do tak pięknie przekazanej wiedzy o samej sobie.

Jak to było z Brene Brown? Naukowy świat powiedział jej, że nie można pisać książek dla ludzi i być dobrym psychologiem. Ciekawa jestem, jaką minę teraz ma konkretna osoba, która jej to powiedziała. Brown swoją odwagą udowodniła, że można, przy okazji rozbierając poczucie wstydu i przynależności, a także odwagę na czynniki pierwsze.

Małe akty odwagi


W momencie, gdy nie jesteśmy odważne, stajemy się emocjonalnie jakby pomniejszone. Frustracja z powodu niezgodności naszych wyborów z nami samymi, „bo tak trzeba”, powoli zabija w nas radość życia. I nie ma większego znaczenia, czy nie nosimy ulubionych ubrań, bo nasz partner uważa, że źle w nich wyglądamy, czy nie gonimy za swoimi marzeniami poświęcając się dla innych i krzycząc wewnątrz.

Odwaga ma jednak to do siebie, że można ją ćwiczyć, dosłownie jak mięsień. Tak, jak ćwicząc, wybierajmy najpierw małe rzeczy. Chcesz iść na koncert, ale nie masz z kim zostawić dziecka? Poproś o pomoc, wynajmij opiekunkę i po prostu idź. Chwila oddechu i wolności jest zawsze dobra.

Masz głębszy problem, który chcesz zidentyfikować, nie wiesz jak się do tego zabrać? Możesz przyjść na sesję holistyczną. Tak, to wymaga odwagi, bo podczas mojej pracy kobiety spotykają się przede wszystkim ze sobą w głębokim znaczeniu. Wygląda to naprawdę różnie… Bywa, że nawet wspólnie płaczemy, że wychodzą z nas emocje naprawdę trudne, jednak sięgnięcie do głębi zawsze daje rozwój.


Dlaczego nie jesteśmy odważne?

Bardzo często patrzę na to, jak przestajemy sobie ufać. Brak wiary w siebie, we własne możliwości, podcina nam skrzydła. A mamy dokładnie tyle mocy, na ile jesteśmy w stanie sobie na nią pozwolić.

Praca nad odwagą jest wyjątkowo trudna, ponieważ na wstępie odrzucić musimy wszystko, wśród czego dorastaliśmy. W prace nad odwagą nie ma tabu, ale nie ma też oceny. To dla mnie bardzo ważne i sama wykonałam ogromną pracę, aby zawsze patrzeć na perspektywę drugiej strony. Bo czymże jest na przykład ocenianie matki, która chce walczyć o własne marzenia dla siebie i dziecka i wyjeżdża za granicę realizować własny projekt? To społeczne wymagania, w których dostaliśmy.

Każdy z nas ma swoje ograniczenia, a ich zupełne odrzucenie to wejście na bardzo wysoki poziom holistycznego rozwoju. Nagroda jest wspaniała, ale to praca dla… odważnych.
Bo czy łatwo jest nie przyjmować ocen z zewnątrz? Niełatwo. Zgoda z sobą oznacza niekiedy niezgodę i emocje z drugiej strony. Odrzucenie tego i nie przyjmowanie związanych z tym emocji wymaga przeogromnej dojrzałości. A często, mimo że jesteśmy matkami, czy już nawet babciami, trudno jest nam odrzucić wzorce przekazane przez własnych rodziców.

Jest jednak właśnie ona. Wspaniała, cudowna odwaga, która pozwala nam przeżyć życie tak, jak my tego chcemy. Zrozumienie, że w życiu nie ma żadnych stałych elementów jest bardzo trudne, ponieważ utopijnego bezpieczeństwa szukamy niczym tlenu.  Wyjście poza te ramy nie jest proste, dlatego chciałabym opowiedzieć Wam pewną historię.

Odważne. Kobiety, które pokazały radość w chorobie

Jednym z tematów tabu jest radość z życia w chorobie. Społeczeństwo nie lubi, gdy osoby chore pokazują głośno, że kryzys nie zabrał im radości życia. To przecież pokazuje, że choroba to nic złego, a powinniśmy się przed nimi chronić. Ewidentnie jest to konflikt interesów.

Utarło się jednak, że osoby chore na raka są blade, słabe, zgaszone. To prawda, choroba toczy je od środka i ciało się poddaje. Wewnątrz drzemie jednak w nich niejednokrotnie wielka siła.

Trzy lata temu bardzo blisko przyglądałam się temu wewnętrznemu pięknu pracując dla fundacji „Dobrze, że jesteś”. Wspaniałe kobiety godnie zmagające się z chorobą i jeszcze w tym wszystkim pomagające innym - nie mogłam tego zostawić nie pokazując światu.

Od pomysłu do realizacji minęło niewiele czasu. To był ogromny impuls, myśl którą trzeba zrealizować od razu, bo za chwilę ucieknie.

Okazało się, że pokazanie tej wewnętrznej siły na zewnątrz interesuje nie tylko mnie. Fakt, tu sama wykazałam się odwagą i nagroda była wspaniała. Postanowiłam, abyśmy zrealizowali kalendarz z podopiecznymi fundacji. Mierzyłam wysoko i udało się zaprosić do współpracy wspaniałą poznańską fotografkę, Mangdę, która zrobiła wspaniałe zdjęcia naszym podopiecznym.

To było czyste szaleństwo. Kobiety, które miały na barkach tak ciężkie sytuacje jak walka o życie, z odwagą pokazały się w kalendarzu i opowiedziały swoje historie. Jedna z nich zapadła w moją pamięć tak bardzo, że nie zapomnę jej nigdy. Poznajcie Danusię…

Danusia jako jedyna z całej grupy wiedziała, że nie wyzdrowieje. Znacznie później, czytając teksty profesora Yaloma zrozumiałam, że ona całkowicie odrzuciła stałość życia. Stała się czystą odwagą.
To było niesamowite przeżycie, widzieć jak pozuje. Jej radość życia zaprowadziła ją na okładkę. Ta kobieta miała w sobie niesamowitą moc.

O sobie napisała:

Jestem inżynierem budownictwa z wykształcenia, z duszą artysty od urodzenia.
Duszę wrażliwą na piękno tego świata aktualnie karmię fotografią i ikonopisaniem, natomiast umysł analityczny pozwala mi na pisanie esejów na tematy egzystencjalne. Aktualnie zbieram je i przygotowuję do druku w formie książki. Chcę nakłonić czytelnika do swoich przemyśleń na podsunięte tematy, nad którymi sama się zastanawiam. Inspiracją jest samo życie i jego obserwacja pod kątem moralności, etyki i mądrości. Motywem esejów jest powiedzenie „Myślę, więc jestem”.
Przygotowuję również, na przyszły rok, wystawę moich fotografii pod tytułem „Kolory nieba i ziemi”.
Jednym słowem, będąc na emeryturze, czas zrobić coś dla siebie i rozwijać się w innych dziedzinach. Wierzę, że zdążę to wszystko zrealizować.
Danuta Lewandowska-Galas

Czytając te słowa, zawsze podziwiam to, jak Danusia zaakceptowała rzeczywistość. Nie czekała na lepsze jutro, po prostu żyła pełnym tchem do ostatniego dnia. Odważnie i z pomysłem.

Choć nie ma jej już z nami, wiem że cały czas przesyła nam wiarę w to, że warto być odważnym. Bądźmy odważne, żyjmy w zgodzie ze sobą.

Magda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze