Przejdź do głównej zawartości

Czym jest medytacja, wizualizacja i prawidłowy oddech?

Photo Pixabay

Wielu moich klientów i klientek pyta mnie jak medytuję. Czy wykonuję do tego specjalną postawę? Czy znajduję odpowiednie miejsce? Czy siedzę wyprostowana czy wyluzowana? 

Zawszę lubię odpowiadać słowami Macieja Wieloboba, nauczyciela medytacji, autora wielu książek o medytacji i uważności:

„Nie ma idealnej medytacji. Medytacja ma być sztuką obecności: obecności w aktualnym, nie wyobrażonym doświadczeniu. Dlatego też uwolnij się od presji, że medytacja lub warunki do niej były idealne. Po prostu codziennie medytuj”. 

Kiedy tak odpowiadam widzę uśmiech na ustach i słyszę słowa, „to prawda”. Jednak wiem, że po chwili i tak pojawiają się wątpliwości i znowu po jakimś czasie słyszę „to jak medytować?”. 

Dlaczego tak się dzieje? Bo dla osób, które w ogóle nie praktykują, definicja Macieja może wcale nie być taka oczywista. 

Czym jest medytacja?

Czym jest medytacja? Definicji jest tyle, ile osób, które ją praktykują :) Są też tacy, którzy wiedzą, że jest coś takiego jak medytacja, ale do końca nie potrafią określić, czym ona faktycznie jest. 

Według Wikipedii medytacja (łac. meditatio oznacza zagłębianie się w myślach, rozważanie, namysł) to praktyki polegające na ćwiczeniu umysłu lub wprowadzaniu się w odmienny stan świadomości dla uzyskania jakiegoś dobroczynnego skutku. Techniki medytacyjne różnią się od siebie. Są praktyki wschodnie, chrześcijańskie, a ostatnio też medytacja stosowana jest również w psychoterapii. 

W swojej pracy z klientem od bardzo dłuższego czasu stosuję codziennie dwa rodzaje medytacji. Wizualizację i medytację oddechu. 

Jak wyglądały moje początki z medytacją

Tak naprawdę to nie pamiętam momentu, w którym zaczęłam medytować. Prawdopodobnie było to w ośrodku jogi, podczas medytowania z mantrą. Potem czytałam dużo o medytacji. I tyle. Początki były bardzo nieudane. Temat mnie interesował, ale nie do końca potrafiłam się w nim odnaleźć. Miałam poczucie, że coś robię nie tak. I tak jak do końca nie wiedziałam czym jest praktyka medytacji, to wiedziałam, że dzięki niej odnajdę harmonię. Po prostu to wiedziałam. Dlatego się nie poddałam i szukałam dalej. 

W pewnym momencie trafiłam na warsztaty pranajamy. Byłam wtedy kompletnie zielona. Maciej opowiadał o rzeczach, o których nie miałam bladego pojęcia, ale jak tylko przeszliśmy do części praktycznej, całkowicie oddałam się uważności oddechu i poczułam to. 

Nie wiem czy to za sprawą prowadzącego czy zbiegło się to akurat z trudnym momentem w moim w życiu. Od tego momentu mój oddech stał się bardziej świadomy, a samą praktykę wprowadziłam do mojej codziennej pracy. 

Im bardziej zagłębiałam się w medytację, tym bardziej stawałam się świadoma swojego ciała, swoich myśli; stałam się spokojniejsza, nabrałam dystansu do wielu spraw. Uleczyłam duszę - to wiem na pewno. 

Wizualizacja przyszła do mnie sama.

Co to jest wizualizacja i jak mi pomogła?

Jakby ktoś kiedyś mi powiedział, że mam sobie tworzyć w głowie wizualizacje, bo to pomaga w samouzdrawianiu lub ulepszaniu naszego życia, to bym nie uwierzyła. Zresztą, przez długi czas miałam do tego sceptyczne podejście. Jednak odkąd stosuję wizualizacje u siebie w pracy i widzę jak bardzo pomaga to innym ludziom, zaczęłam się temu procesowi bliżej przyglądać. 

Pierwsze moje doświadczenia z wizualizacjami to słuchanie różnych filmów na YouTube’ie. Później była książka „Sekret Szczęścia”. Zaczęłam zauważać zmiany i to stało się moim motywatorem. Wizualizacja pomaga mi w trudnych chwilach, kiedy mogę spojrzeć na świat w innych kolorowych barwach, aniżeli tylko czarnych. Wystarczy przeprogramować nasz umysł. Tak! Dobrze widzisz. Przeprogramować :).  

Wizualizacja to po prostu wyobrażenie sobie czegoś w taki sposób, by przyniosło pożądany przez nas efekt. Możemy sobie wyobrazić wszystko - pełnię zdrowia, upragnione miejsce, postać. Naszym zadaniem jest zobaczyć okiem wyobraźni jak najwyraźniej pożądany obiekt tak, aby wydawał się rzeczywistym, aby nasza podświadomość w niego uwierzyła. 

Wizualizacja to nie tylko obrazy, to również dźwięki, zapachy. Im bardziej rzeczywisty obraz tym lepiej, ponieważ podświadomość odbiera go jako prawdziwy. Im więcej takich doświadczeń, tym nasze życie staje bardziej szczęśliwsze i piękniejsze. 

Jakiś czas temu byłam na wyjeździe z jogą i medytacją. Każdego dnia zaczynaliśmy dzień medytacją i tak samo medytacją go kończyliśmy. Były to ćwiczenia głównie opierające się na wizualizacjach. I tak jak przez trzy dni nie mogłam wyobrazić sobie nic, tak w przedostatni dzień stworzyłam sobie obraz tak rzeczywisty i piękny, że czułam jak ogarnia mnie fala szczęścia i miłości. Wyobraziłam sobie szczęśliwy związek moich rodziców. W nocy miałam powtórkę w snach :). To było naprawdę przepiękne doświadczenie. 

Tu nie chodzi o to, żeby wszystkim naokoło mówić jaki świat jest piękny i jak wszyscy są wspaniali, uśmiechać się od ucha do ucha, krzyczeć ze szczęścia. Chodzi o to, żeby sobie wyobrażać, że świat jest miejscem bezpiecznym, dobrym i pełnym miłości. Im więcej będziemy wizualizować, tym więcej będzie pozytywnych obrazów. 

Medytacja oddechu - uważność na oddech (czyli nie myśl źle, skup się na oddechu)

Medytacja oddechu jest dla mnie najlepszą formą medytacji, przy której umysł najbardziej się relaksuje. Dlaczego? Ponieważ zamiast obserwacji natłoku myśli, skupiamy uwagę tylko na oddychaniu. Można wówczas absolutnie odpuścić kontrolę nad rzeczywistością i faktycznie odpocząć. 

Z medytacją oddechu spotkałam się pierwszy raz na warsztatach z pranajamy, a póżniej korzystałam również z książek Jana Młotkowskiego „Lecz się sam”.  


Ćwiczenia, które relaksują
Poznajcie dwa ćwiczenia oddechowe. Już po kilku oddechach poczujecie głęboki relaks i odprężenie. 

Ważna w tych ćwiczeniach jest postawa. Klatka piersiowa, kręgosłup szyjny i głowa muszą znajdować się w jednej linii pionowej. Najlepsza postawa do tych ćwiczeń to jest Padmasana lub Sidhasana, można również ćwiczyć siedząc prosto na krześle. 

Ćwiczenie 1 - oddech Ujjayi

Krok 1. Wciągnij powietrze przez nos, lekko ściśnij tył gardła, tak aby w czasie wdychania wydawać syczący głos.
Krok 2. Wydychaj powietrze przez usta, wydając z siebie szepczący dźwięk „ha”.
Krok 3. Przy następnym oddechu zamknij usta i utrzymuj niewielki skurcz gardła. Kiedy będziesz wciągać powietrze przez nos i wydychać je przez nos, robisz to samo. 
Powtórz ćwiczenie kilka razy. 

Oddech Ujjayi najczęściej wykorzystuję podczas ćwiczeń jogi ,a także podczas pracy wykonując chociażby masaże, ale też wykonuję ten oddech podczas ruchu. 

Ćwiczenie 2 - pranajama w Sawasanie

Ćwiczenie to daje niesamowitą ulgę, bardzo rozluźnia, umysł i ciało odpoczywają. 

Wykonujemy je leżąc na plecach. Ręce układamy na podłodze po obu stronach tułowia, nogi wyprostowane. Pięty powinny się stykać, ale palce mogą być od siebie trochę oddalone. 

Rozluźnij mięśnie, niech całe Twoje ciało stanie się wiotkie. Powoli wciągaj powietrze przez nos. Następnie wstrzymaj oddech tak długo, jak tylko możesz wykonać to swobodnie. Potem zrób powolny wydech. Powtórz ten proces 12 razy. Ćwiczenie to najlepiej wykonywać rano i wieczorem.

Wiecie co jest dla mnie najlepszą nagrodą w mojej pracy? Jak spotykam kogoś po czasie i ta osoba mówi do mnie „Magda jak Ty się zmieniłaś! Ile Ty masz spokoju w sobie! Naucz mnie tego!”. Dlatego chętnie dzielę się tym co sprawiło, że dziś jestem już zupełnie inną Magdą niż tą, którą byłam jeszcze rok temu. 

Jeśli i Ty szukasz szczęścia zrób to co ja - poszukaj go w sobie. Zacznij medytować, ćwicz oddech, wizualizuj szczęście. Uwierz, że pomaga. I mówi Ci to osoba, która kiedyś nie wierzyła, że cokolwiek może jej pomóc. 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Porządki w szafie, czyli 5 zasad modowych szczęśliwej kobiety!

Nie wiem czy zauważyliście, ale przeszłam stopniową metamorfozę. Jeszcze dwa lata temu wystarczyły mi czarne dżinsy, t-shirt i potargane, krótkie włosy. Dziś jest inaczej. Jak zmienia się image to znaczy, że zmienia się wszystko. I odwrotnie - chcemy poprawić nasz wygląd, by dokonać życiowej rewolucji. Podobnie z włosami. Jak kobieta pragnie nowej fryzury - to znaczy, że coś się dzieje w jej życiu. Też tak kiedyś miałam, ale ostatnio cierpliwie czekam, aż powróci mój naturalny kolor. Dlatego jeśli coś zmieniam - to w swojej szafie.
Nasze przyzwyczajenia, jakiekolwiek, jeżeli nagle zastąpimy czymś nowym, to będą wzbudzać zdziwienie u innych. Najgorzej jednak jak ktoś się zamknie w swoich schematach i nie jest w stanie z nich wyjść, bo ludzie, bo presja, bo ktoś oceni, bo coś tam jeszcze innego… zupełnie niepotrzebnie. Jeśli czujemy, że coś idzie w złym kierunku - zawróćmy. Chyba, że ktoś nie czuje potrzeby zmian. Wtedy to inna sprawa.

A ja uwielbiam się zmieniać! Ostatnio w mojej gardero…

Nie - zwykła pokrzywa i jej lecznicza moc.

Epidemia koronowirusa doprowadziła do tego, że w ciągu jednego dnia straciłam pracę i tym samym   wylądowałam na wsi. Jedyny plus tej całej sytuacji. Dzięki temu, że mam teraz  więcej czasu i  codzienne uprawiam  spacery zaczęłam znów zaprzyjaźniać się z lasem, znów zaczęłam być bliżej natury. Wszystko zaczęło się od porannego treningu z nordic walking kiedy podczas medytacji nad jeziorem natrafiłam na piękny żółty chwast, który później okazał się podbiałem. W południe piłam już z niego pyszny napar a następnego dnia poszłam na wyprawę w poszukiwaniu pokrzywy. Pamiętam jak kilka lat temu na wielkiej łące w środku lasu nazbierałyśmy z teściową  pełne koszyki, ale jakoś wtedy nie czułam jej aż tak energetycznie jak teraz. Musiałam przejść jakiś proces:) Nazbierałam jej pełen koszyk, zrobiłam z niej nalewkę, której efekty będą za miesiąc, sok, syrop, koktajle i susz.  Jak macie możliwości to biegnijcie i zbierajcie, bo teraz jest najlepsza. 
KILKA SŁÓW O POKRZYWIE
Pokrzywa to roślina lubią…

Holistyczne pomysły na prezenty świąteczne oraz krótkie rozważania na temat Świąt.

Moje rodzinne święta miały od lat ten sam schemat. Na stole królowała tradycja, 12 potraw, a sam stół zawsze był idealnie dopracowany. Nie było zwyczaju śpiewania kolęd. Kolacja rozpoczynała się wraz z zapaleniem pierwszej gwiazdy i ani minuty później. Po dwóch godzinach było już idealnie wysprzątane, jak u perfekcyjnej pani domu. Tradycyjna była też choinka, od kilkunastu lat taka sama i nigdy prawdziwa. W święta zawsze odwiedzałam też dom rodzinny, bo uważałam, że ta tradycja jest dla mnie najważniejsza. Rodzina to jedna z moich największych wartości.  Aktualne święta będą u mnie inne niż zawsze. Zamiast zielonego drzewka będzie eco choinka, czyli uzbierane gałęzie z lasu, na których zawisną dekoracje własnej produkcji. 




Potrawy także zmodyfikuję, nie będą do końca tradycyjne, raczej planuję własną inwencję twórczą. Uwielbiam kuchnię indyjską, więc na pewno jej nie zabraknie na moim świątecznym stole. Mam bowiem nadrzędny plan. Chcę, by te święta były nastawione na doświadczanie chwil…