Moje życie z ekologią - poznaj moich 6 nawyków

Kiedy sobie pomyślę - co to znaczy żyć ekologicznie - to mam w głowie pewne obrazy. Drewniany dom daleko od miasta, a w nim dużo jasnej przestrzeni. Uśmiechnięci szczęśliwi ludzie ubrani w wygodną bawełnę. Zapach pieczonego ciasta. Wokoło domu rośliny, drzewa, kwiaty, niedaleko kawałek ziemi uprawnej, własne owoce i warzywa. Życie bez telewizji, niepotrzebnego stresu i tylko miłość :). Bo dla mnie żyć ekologicznie to nie krzywdzić tego kim się jest - a jesteśmy przecież częścią matki natury. I powinniśmy o tym pamiętać bez względu na to co robimy i gdzie żyjemy. Brak szacunku wobec świata jest brakiem szacunku wobec samego siebie. 

Ekologiczne nawyki prosto z domu rodzinnego - czyli czym skorupka za młodu…

W moim rodzinnym domu rodzice żyli bardzo ekologicznie. Dopiero teraz to widzę. To co obecnie uznaje się za eko lub zero waste - kiedyś było normą. Foliowe torby, kupione raz  - używane były wielokrotnie. Później rodzice zastąpili je bawełnianymi. Zawsze pilnowali czy jakieś urządzenie nie jest niepotrzebnie włączone do kontaktu albo czy telewizor jest wyłączony, gdy nikt na niego nie patrzy, etc. U mnie zawsze była segregacja śmieci. Stare opakowania po kakao czy kawie wykorzystywano później na cukier czy mąkę. Ciuchy -oczywiście z lumpeksu. Warzywa i owoce były z działki, czyli bio. Każdego roku robiliśmy z nich soki i inne przetwory. Nie uznawało się marnotrawstwa. Jak coś się popsuło - to się to naprawiało, przerabiało. Ot, takie normalne życie. A jak jest u mnie dziś?

Photo: Pixabay




Poznajcie moje eko zdrowe przyzwyczajenia. 

EKO TORBA

Przyznam szczerze, że jeszcze jakieś 2-3 lata temu nie miałam wyrobionego nawyku chodzenia z własną torbą na zakupy. Teraz już zawsze mam ją przy sobie i kiedy tylko mam okazję szukam nowych wzorów w second handach. Chociaż za każdym razem, kiedy kupię jakąś fajną bawełnianą torbę - to komuś bliskiemu ją ofiaruję i nie mogę dorobić się kolekcji. W każdym razie, uwielbiam je i nie wyobrażam sobie już zakupów z foliową torbą.

ZERO WASTE SŁOIKI

Wykorzystuję stare słoiki do przechowywania moich różności w kuchni. Mam ich coraz więcej i czekam na konkretną kolekcję. Wiecie, to wcale nie jest takie hop-siup. Trzeba te słoiki wyparzyć, wymoczyć, by zeszły stare naklejki. Trochę jestem pedantką. Lubię jak jest porządek i jak coś ładnie wygląda. Póki co, mam słoik z moimi nasionami, ziołami, owsianką i herbatą. Ale kolekcja powstaje.

Photo: pixabay


DZBANEK FILTRUJĄCY WODĘ

Kiedyś w pracy, jedna z moich podopiecznych, zasugerowała kupno dzbanka filtrującego, by nie pić wody ze sklepu. Na początku podeszłam do tego z lekkim niedowierzaniem. Chociaż wcześniej słyszałam od znajomych, że nie kupują wody tylko piją z kranu. Wiedziałam też, że w wielu lokalach można pić zwykłą wodę, która normalnie stoi za darmo do picia na stołach. W końcu przekonałam się i ja. Poszłam do pierwszego lepszego sklepu nieopodal mojej pracy i kupiłam taki dzbanek. I wiecie co? Korzystam z niego do dziś, chociaż niestety - moi bliscy jeszcze nie. Ale sądzę, że to kwestia czasu.

Wody w sklepach nie kupuję już wcale i to był mój świetny zakup. Wprawdzie mój mięsożerca (który od trzech dni stał już się, tak jak ja, roślinożercą, z czego bardzo się cieszę, bo w końcu możemy sobie wspólnie gotować wege posiłki) narazie kupuje wodę z plastiku. Ciekawe, kiedy też wspólnie będziemy używać dzbanka filtrującego. Może będzie jak z tym mięsem. Jeśli myślicie, że to dzięki mnie przestał je jeść - to grubo się mylicie. Usłyszał coś w telewizji i tyle. A to, że ja to pochwalam - to inna sprawa. Moje zdanie w kwestii jedzenia mięsa przecież znacie :D 

NIE WYRZUCAM UBRAŃ, KUPUJĘ JUŻ TYLKO W SECOND-HANDZIE

O ubraniach pisałam już dużo wcześniej i to w wielu różnych postach i wpisach. W szafie lubię minimalizm, więc bardzo często robię porządki. Jeśli czegoś już nie noszę to wywożę do kontenerów, giveboxów lub sprzedaję na babim targu czy portalach. 

Kupuję już tylko w second-handzie, zrezygnowałam całkowicie z sieciówek. Jak chodzę do „sh” to zazwyczaj już wiem czego szukam. To mój sposón, aby nie kupować bezsensowych ciuchów. Mam listę w głowie tego, czego konkretnie potrzebuję. I zazwyczaj to znajduję. Staram się szukać fajnych marek. Jeśli chodzi o materiały - to aż tak bardzo nie zwracam na nie uwagi. Nie noszę tylko wełny, bo mnie gryzie. I oczywiście nie ubiorę nigdy angory i prawdziwego futra ze względów etycznych. 

EKOKOSMETYKI

Moja miłość do ekokosmetyków trwa od dawien dawna. Kiedyś szukałam namiętnie różnych marek, czytałam, sprawdzałam, analizowałam składy. Im bardziej się w to angażowałam, tym bardziej wyszukiwałam jakieś niejasności, więc dałam sobie spokój na jakiś czas. Teraz podchodzę do tego rozważnie. 

Na pewno nie kupię nic w ciemno, muszę przetestować. Kosmetyk musi mi odpowiadać w całości - od właściwości produktu, jego składu, konsystencji, zapachu po opakowanie i misję firmy. Teraz stosuję oleje i też nie wszystkie mi pasują. Staram się dużo sama tworzyć, bo uwielbiam domowe mikstury. Kocham maseczki owocowe. 

Nie miałam jeszcze okazji przetestować nie wiadomo jakiej liczby eko kosmetyków, ale mam nadzieję, że wszystko przede mną, bo bardzo lubię dbać o swoje ciało. Ekologicznie rzecz jasna :D

Ale moim absolutnie ekologicznym hitem i naturalnym ekokosmetykiem jest… wyprawa w każdy weekend do lasu. Nie ma nic lepszego dla zdrowia i urody jak pobyt pośród natury. A, że czuję się częścią matki natury - nie krzyczę w lesie tylko spaceruję i nie wyrzucam śmieci. 

I OSTATNIE: MOJE POSIŁKI 

Najważniejsze jest to, że jak teraz kupuję produkty żywnościowe, to sprawdzam ceny. Często kupuję coś w promocji i zazwyczaj są to warzywa. Wcześniej tego nie robiłam. Uwielbiam robić zakupy w małych warzywniakach. Zazwyczaj kupowałam w ekologicznych sklepach (przepłacając, niestety) lub w marketach. 

Druga dla mnie ważna zasada - nie kupuję w nadmiarze. Lepiej mieć mniej w lodówce, niż miało by się zmarnować. Jeśli nawet coś zostaje - to zawsze coś z tego upichcę.




Zachęcam Was do życia zgodnie z ekologią. Wiem, że świata nie zmienimy, ale na pewno przyczynimy się do zmiany myślenia u innych ludzi. I jak tak każdy zacznie żyć ekologicznie - to będzie nas coraz więcej i więcej. Bo jedni od drugich będziemy się zarażać pasją do wspólnego pilnowania, by matka natura długo nam jeszcze służyła.

Ja zdradziłam Wam moje ekonawyki - teraz czekam na Wasze. Podzielcie się ze mną swoimi sposobami, by w codziennym życiu zachować umiar.


PS 

À propos tego pięknego drewnianego jasnego domu. Kiedyś, wracając z ajurwedyjskiego weekendu, usłyszałam historię o ludziach, którzy żyli w takim domu jak z moich snów i pomyślałam sobie wtedy, że chciałabym tak żyć. Dużo chcę, ale brakuję mi samodyscypliny. Zawsze jak się nakręcam na coś, to po jakimś czasie mówię sobie: „slow Magda, przecież wyznajesz mindfulness”. Zdecydowanie wolę harmonię w myślach niż bałagan. Z moim ecolifestyle chyba jest podobnie, ale widzę, że jednak zdrowe nawyki wychodzą mi coraz lepiej.

4 komentarze:

  1. Szczęśliwe dzieciństwo miałyśmy��dodałabym jeszcze do tego wszystkiego ekologiczne środki do czystości zero zbędnych płynów w kuchni tylko ocet cytryna i sodą....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej pamiętam zabawę w pobite gary:))) Co do zbierania śmieci to dzieci idą na spacer a dorośli sprzątają. A pamiętasz zbieranie jagód za dzieciaka? Jakoś wtedy nie myślałam o kleszczach:) Zapomniałam o środkach czystości właśnie !

      Usuń
  2. Jeżeli chodzi o sprzątanie lasu...to mam sceptyczne podejście do tematu...zawsze Michał chodził już od przedszkola z workiem sprzątać las....aż pewnego dnia dziecko rozcieło sobie rączkę stluczoną butelką...nawet nie chce myśleć ci rodzice przeżywali czekając na badania...szlak mnie trafia jak widzę śmieci gdziekolwiek A zwłaszcza w lesie który jest blisko mnie....

    OdpowiedzUsuń
  3. Staram się segregować śmieci i nie rzucam ich pod siebie jak jestem na powietrzu.
    Wkurza mnie, jak idę przez las, a tam tyle syfu... Ludzie, to świnie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze