Miej trochę oleju w głowie czyli o wyborze olejów naturalnych




Olejoterapia. Jak sama nazwa wskazuje jest to terapia poprzez zastosowanie oleju przy różnych schorzeniach, w profilaktyce czy w pielęgnacji. Nie spotkałam jeszcze w sieci jednej konkretnej definicji, jednak sam termin pojawia się na różnych forach internetowych. W ajurwedzie „abhyanga” (masaż całego ciała), który w dosłownym znaczeniu oznacza „namaszczanie”, jest powszechnie znany i stosowany od dziecka. Popularne od jakiegoś czasu u nas „ssanie oleju” wspiera natomiast proces samouzdrawiania ciała. Ja stosuję oleje głównie do pielęgnacji ciała, twarzy i włosów.

MOJA PIELĘGNACJA OLEJEM

Wiele lat temu zamieniłam krem na olej, od niedawna stosuję go też do demakijażu. Wieczorem do zmycia podkładu używam mydła konopnego, który świetnie sobie radzi nawet z mocnym makijażem, a na koniec zmywam twarz olejem. Wykonuję przy tym delikatny masaż. Rano, żeby pozbyć się sebum, które wytworzyło się w nocy, również myję twarz mydłem konopnym, następnie przemywam twarz olejem, a potem wacikiem nasączonym wodą. Pytacie mnie czy cera nie jest za tłusta - właśnie dzięki przemyciu wodą - nie. 

Polecam też użyć różnych wód kwiatowych, które w bardzo łatwy sposób można samemu wykonać. Wystarczy wymieszać z wodą kilka kropel dowolnego olejku eterycznego. Potem, po takim oczyszczaniu, już bez problemu możecie przystąpić do wykonywania makijażu.

OLEJ MIGDAŁOWY 100% CZYSTY




Dlaczego znów piszę o olejach? W grudniu pod choinkę dostałam ich sporo i to różnych rodzajów. Stosowałam je naprzemiennie, konsekwentnie i regularnie. Niektóre z nich nie do końca przypadły mi do gustu i chociaż miały bogaty skład i bardzo dobre właściwości - to np. ze względu na zapach nie miałam ochoty ich stosować. No cóż - pod tym względem jestem też wybredna. 
Od lat jestem zakochana w oleju sezamowym, natomiast tym razem moje serce skradł olej migdałowy firmy Botanicapharma. Dystrybutorem tej hiszpańskiej marki jest firma Trade Lab.
Jeśli chodzi o sam olej to zauważyłam doskonałe efekty po tych trzech miesiącach stosowania go. Jeszcze jak przeczytałam o nim pochlebne komentarze - to nie miałam wątpliwości, że dokonałam słusznego wyboru. Moja cera znacznie się poprawiła. Jest bezwonny, ma dobrą konsystencję i opakowanie, które przypadło mi do gusty. Dodatkowo cenię go za to, że znajdziemy na nim takie oznaczenia:





 Od razu zaznaczę, że ten w środku znak nie jest taki sam jak na produkcie, ale identycznego nie mogłam znaleźć. Ważne, że chodzi o to, że produkt nie zawiera parabenów. Króliczek znany jest wszystkim - informuje nas, że firma nie testuje swoich produktów na zwierzętach. Zielony znak oznacza, że firma podpisała umowę z organizacją, która zajmuje się odzyskiwaniem zużytych opakowań. A pierwszy - wyznacza termin ważności i tu uwaga - po otwarciu produktu. 




MAKIJAŻ EKOLOGICZNY

Ogólnie przepiękną stronę ma Trade Lab, jest to firma z piękną misją i ciekawymi markami. Na pewno jak znów wrócę na rynek - to skorzystam z ich oferty. Szczególną uwagę zwróciłam na firmę Boho green make up. Przeczytajcie koniecznie. Naprawdę można się zakochać. 
Jeszcze kilka lat temu, jak prowadziłam pracownię wizażu, bardzo chciałam wprowadzić kosmetyki do makijażu przyjazne środowisku, ale wtedy panował trend na drogie ekskluzywne marki typu Chanel, Dior, itp. Klientki wolały być malowane Chanelem, bo tylko w takich kosmetykach czuły się komfortowo. A może po prostu wtedy nie trafiłam w niszę? Czasy jednak się zmieniają, świadomość się zmienia. Chociaż cały czas jest spora część kobiet kochających tego typu marki i przerysowane makijaże (to w ogóle inny temat na post), to jednak coraz więcej pojawia się też tych kobiet, które wielbią ekologiczne kosmetyki. I niech nas będzie jeszcze więcej.


A Wy, korzystacie z olejów? Jakie rytuały z olejami są dla Was najlepsze? Dajcie znać :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze