Przejdź do głównej zawartości

Kapusta po indyjsku


Kapusta po indyjsku 

Składniki

Pół główki kapusty
dwie marchewki
dwie małe cebule
mieszanka ulubionych uprażonych wcześniej nasion
łyżka masła klarowanego
garam masala
trawa trzcinowa suszona
sól
szczypta chili
mleczko kokosowe
cytryna
szczypta brązowe cukru
dwie łyżki cukru trzcinowego
kostka wędzonego tofu
pietruszka garść
kolendra 
gorczyca




Masło rozgrzewamy w garnku. gorczycę smażymy jak zaczyna strzelać dodajemy masalę i trawę cytrynową kiedy zacznie wydzielać się aromat dodajemy marchew pokrojoną w słupki. Następnie dodajemy kapustę i  resztę składników wszystko smażymy. Tofu smażymy na osobnej patelni aż będzie chrupkie. Dodajemy do kapusty mieszamy. Na końcu zalewamy mlekiem kokosowym. Kapustę posypać kolendrą. Idealnie smakuje z kaszą jaglaną. 

W tym przepisie najważniejsze są składniki, bo aromat tej potrawy jest nieziemski. Dodatkowo bardzo rozgrzewa w zimne dni, a także wzmacnia naszą odporność. 

Smacznego!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

black trencz

Uzdrawiająca herbata imbirowa - idealna receptura!

Pierwszy raz o imbirze przeczytałam jakieś trzynaście lat w ajurwedyjskiej książce kucharskiej, w zasadzie o herbacie imbirowej, bo o samym imbirze dowiedziałam się z książki "Joga ziół". Odrazu go polubiłam. Dobrze, że pod nosem miałam wtedy Piotra i Pawła w którym zawsze imbir był na półkach. Zdaję sobie sprawę, że w tamtym okresie nie zawsze można było go dostać, nie każdy miał też  o nim pojęcie. To, że jest on dostępny niemal w każdym dziś sklepie to już nikogo nie dziwi ale to, że jest skuteczny to nie każdy pewnie o tym wie, a jest. 
Zanim przejdę do mojej  receptury przyjrzymy się bliżej imbirowi.  Dla niektórych pewnie będzie to tylko przypomnienie a dla niektórych mam nadzieję inspiracja. 
Imbir


W ajurwedzie imbir jest prawdopodobnie  najlepszy i najbardziej sattwiczny (sattwa to słowo pochodzące z sanskrytu, oznaczające harmonię i równowagę; oznacza rownież czystość i dobroć ) ze wszystkich przypraw. Jest nazywany wiśwabheasaj, czyli uniwersalnym lekiem. Kiedyś pr…

Jesień?

Tęskniłam , więc jestem... lato piękne nam się kończy i nadchodzi najpiękniejsza pora roku - jesień.  Czy smutno? Nie! Dziś witam Was zestawem prawie typowo jesiennym. Sweter oversize wyciągnęłam z dna szafy. Uwielbiam wielgachne  swetry. Myślę, że jeszcze kilka podobnych pojawi się u mnie w szafie. Są ciepłe, miłe i pasują do wszystkiego. Spódnicę moją midi już znacie z tamtego roku, wyszukałam ją w sh, buty natomiast są moim nowym odkryciem. Przyznam, że ostatni raz takie buty nosiłam jeszcze jak byłam nastolatką. Są absolutnie piękne.