Przejdź do głównej zawartości

W poszukiwaniu prawdy - o medycznej marihuanie po raz kolejny

Przedwczoraj był Ogólnopolski Dzień Walki Walki z Depresją. Szkoda, że w Poznaniu nic się nie działo w związku z tym. , bo np. we Wrocławiu i w Warszawie odbywały się darmowe konsultacje z psychologami. Widocznie temat jest nadal mało nagłaśniany, zupełnie nie wiem dlaczego. 

Ostatnio oglądałam reportaż na Polsacie o depresji wśród młodzieży i tym sposobem trafiłam na stronę Amelii Gruszczyńskiej Porcelanowe Aniołki. Dziewczyna jest mocno zaangażowana, sama wygrała walkę z chorobą, a teraz dzieli się wiedzą i doświadczeniem z innymi. Także jak widać - ciągle jestem w tematach zdrowia. 

Co do bezrobocia - to tak jak pisałam ostatnio urząd sfinansuje mi podyplomowe studia, z czego jestem bardzo zadowolona. Fajnie wrócić do fajnych rzeczy :). Powrót na studia będzie moją receptą na młodość :). Na początku myślałam o psychoonkologii, ale postanowiłam pociągnąć stare tematy i zdecydowałam się pogłębić wiedzę z fizjoterapii. Czekam na odpowiedź z AWF-u czy zbierze się grupa. Jeśli nie - to zdecyduję się na moją byłą uczelnię. Fizjoterapię połączę z Holistycznymi, w głowie mam już mocno osadzony plan. Czekam jeszcze na decyzję czy będę mogła uzyskać wsparcie finansowe z urzędu, ale raczej wszystko na to wskazuje. Grunt to dobry plan. 

A teraz nieco z aktualnych historii - opowiem Wam o moim spotkaniu z Dorotą Gudaniec i o medycznej marihuanie.



W Polsce od 2012 roku dopuszczono do użytku trzy rodzaje leków na bazie marihuany. Są to: Sativex, Bedrocan i Bediol. Dwa ostatnie z nich są wykorzystywane do leczenia padaczki lekoopornej i można je importować dla konkretnego pacjenta. Pierwszy natomiast stosuje się do leczenia stwardnienia rozsianego i nie ma już konieczności sprowadzania go na konkretne nazwisko. Oczywiście, żeby importować te leki, trzeba mieć specjalną receptę, pozwolenie, itd. Podobno niektórzy czekają miesiącami na wydanie takiej zgody. 

Medyczna marihuana leczy stwardnienie rozsiane i padaczkę, a co z innymi chorobami? Czy lekarz może wystawić receptę, jeśli uzna, że pacjent wykorzystał już wszystkie możliwości lecznicze? Wiem jedno, że te leki pomagają. Ale czy wierzą w to także lekarze?

Od 1 listopada 2017 roku, kiedy weszła w życie ustawa o medycznej marihuanie, powinna być ona legalnie sprzedawana i magazynowana w aptekach, a nadal jest tak, że jak wchodzę i pytam o nią to ludzie dziwnie na mnie patrzą. Na szczęście jednak nie wszyscy, świadomość jednak rośnie. Uff. Niestety, w aptekach medycznej marihuany nie ma, trudności w imporcie są coraz większe, a pacjentów przybywa..

O Dorocie dowiedziałam się jak szukałam informacji na temat medycznej marihuany. Pierwszy raz usłyszałam jej nazwisko w wywiadzie Zięby, wrzucałam Wam link w ostatnim poście. Zafascynowała mnie jej historia i walka o zdrowie własnego synka. Ile trzeba mieć w sobie miłości i zacięcia, żeby walczyć z lekarzami, którzy już stawiają krzyżyk na bliskiej nam osobie. Zresztą, jak poczytacie o niej to sami zobaczycie jaka z niej jest wspaniała kobieta. Jej pierwszej udało się przebić przez stertę biurokracji i sprowadzić medyczną marihuanę, by ratować własne dziecko. Lekarze powiedzieli koniec, zrobiliśmy wszystko, ale ona wiedziała, że jest jeszcze coś, co może pomóc. Pomógł jej w tej akcji dr Bachański, który niestety zapłacił za to utratą pracy i wyrokiem. 

Postanowiłam napisać do Doroty i spotkać się z nią i dowiedzieć więcej. Poza tym Bedrocan potrzebny jest dla Krzyśka, będzie on też w tej sprawie rozmawiał ze swoim lekarzem neurologiem (o Krzyśku pisałam Wam też jakiś czas temu tu klik).

Recepcjonistka umówiła mnie z Dorotą w jej Centrum Terapeutycznym Max Hemp w czwartek o godzinie 15 (wcześniej napisałam też wiadomość na Fb do Doroty). Zanim jednak pojechałam na spotkanie -  poczytałam o tym miejscu i o jej działalności - o fundacji „Krok po kroku”, o centrum i olejach konopnych CBD. Oleje CBD to temat na dalsze wpisy, bo jak nie jesteście w temacie to się pogubicie :) Bo mi samej jeszcze się sporo miesza ;). 

Dorota przywitała mnie pięknym uśmiechem, otwartością i serdecznością. Przekazała mi dużą dawkę wiedzy, a samo miejsce emanowało piękną energią. Miejsce z historią. Mogłabym tam zamieszkać:) Dorota zaprosiła mnie na szkolenie z medycznej marihuany, które odbędzie się już w marcu, jednak niestety nie będę mogła w nim uczestniczyć. Ale na konferencję, która odbędzie się w maju, na pewno już pojadę. O szkoleniu i konferencji przeczytacie na stronie centrum. 

Bardzo interesuje mnie temat zastosowania medycznej marihuany w kosmetologii i fizjoterapii (na chwilę obecną nawet bardziej fizjoterapii, bo z tym wiąże moją przyszłość). Przez najbliższy czas będę zgłębiać tajniki tej wiedzy. Czekam zatem na przyjęcie na studia oraz na majową konferencję, gdzie będę mogła spotkać dra Bachańskiego i wielu innych ciekawych ludzi. 

Początek tamtego roku był dla mnie bardzo intensywny i zwariowany. Potem po śmierci mamy, czyli w lipcu, przyszedł czas na wyciszenie i oczyszczanie poprzez różne praktyki medytacyjne. Był to okres pełen spokoju. A teraz czas na równowagę. 

Fajnie mieć marzenia, bo one uskrzydlają.

Pozdrawiam Was niedzielnie,

Magda

Komentarze

  1. Jeżeli coś pomaga, to jestem jak najbardziej za tym aby, to udostępniać!
    Trzymam kciuki za spełnienie Twoich marzeń:))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze

Popularne posty z tego bloga

Porządki w szafie, czyli 5 zasad modowych szczęśliwej kobiety!

Nie wiem czy zauważyliście, ale przeszłam stopniową metamorfozę. Jeszcze dwa lata temu wystarczyły mi czarne dżinsy, t-shirt i potargane, krótkie włosy. Dziś jest inaczej. Jak zmienia się image to znaczy, że zmienia się wszystko. I odwrotnie - chcemy poprawić nasz wygląd, by dokonać życiowej rewolucji. Podobnie z włosami. Jak kobieta pragnie nowej fryzury - to znaczy, że coś się dzieje w jej życiu. Też tak kiedyś miałam, ale ostatnio cierpliwie czekam, aż powróci mój naturalny kolor. Dlatego jeśli coś zmieniam - to w swojej szafie.
Nasze przyzwyczajenia, jakiekolwiek, jeżeli nagle zastąpimy czymś nowym, to będą wzbudzać zdziwienie u innych. Najgorzej jednak jak ktoś się zamknie w swoich schematach i nie jest w stanie z nich wyjść, bo ludzie, bo presja, bo ktoś oceni, bo coś tam jeszcze innego… zupełnie niepotrzebnie. Jeśli czujemy, że coś idzie w złym kierunku - zawróćmy. Chyba, że ktoś nie czuje potrzeby zmian. Wtedy to inna sprawa.

A ja uwielbiam się zmieniać! Ostatnio w mojej gardero…

Nie - zwykła pokrzywa i jej lecznicza moc.

Epidemia koronowirusa doprowadziła do tego, że w ciągu jednego dnia straciłam pracę i tym samym   wylądowałam na wsi. Jedyny plus tej całej sytuacji. Dzięki temu, że mam teraz  więcej czasu i  codzienne uprawiam  spacery zaczęłam znów zaprzyjaźniać się z lasem, znów zaczęłam być bliżej natury. Wszystko zaczęło się od porannego treningu z nordic walking kiedy podczas medytacji nad jeziorem natrafiłam na piękny żółty chwast, który później okazał się podbiałem. W południe piłam już z niego pyszny napar a następnego dnia poszłam na wyprawę w poszukiwaniu pokrzywy. Pamiętam jak kilka lat temu na wielkiej łące w środku lasu nazbierałyśmy z teściową  pełne koszyki, ale jakoś wtedy nie czułam jej aż tak energetycznie jak teraz. Musiałam przejść jakiś proces:) Nazbierałam jej pełen koszyk, zrobiłam z niej nalewkę, której efekty będą za miesiąc, sok, syrop, koktajle i susz.  Jak macie możliwości to biegnijcie i zbierajcie, bo teraz jest najlepsza. 
KILKA SŁÓW O POKRZYWIE
Pokrzywa to roślina lubią…

Holistyczne pomysły na prezenty świąteczne oraz krótkie rozważania na temat Świąt.

Moje rodzinne święta miały od lat ten sam schemat. Na stole królowała tradycja, 12 potraw, a sam stół zawsze był idealnie dopracowany. Nie było zwyczaju śpiewania kolęd. Kolacja rozpoczynała się wraz z zapaleniem pierwszej gwiazdy i ani minuty później. Po dwóch godzinach było już idealnie wysprzątane, jak u perfekcyjnej pani domu. Tradycyjna była też choinka, od kilkunastu lat taka sama i nigdy prawdziwa. W święta zawsze odwiedzałam też dom rodzinny, bo uważałam, że ta tradycja jest dla mnie najważniejsza. Rodzina to jedna z moich największych wartości.  Aktualne święta będą u mnie inne niż zawsze. Zamiast zielonego drzewka będzie eco choinka, czyli uzbierane gałęzie z lasu, na których zawisną dekoracje własnej produkcji. 




Potrawy także zmodyfikuję, nie będą do końca tradycyjne, raczej planuję własną inwencję twórczą. Uwielbiam kuchnię indyjską, więc na pewno jej nie zabraknie na moim świątecznym stole. Mam bowiem nadrzędny plan. Chcę, by te święta były nastawione na doświadczanie chwil…