Czy biznesmenem trzeba się urodzić? Studium przypadku




Nikt nie mówił, że życie jest łatwe. Mam wrażenie, że im więcej trudności, tym mniej nudy ;) 

Wyprowadziłam się ze swojego rodzinnego miasta w dość młodym wieku. Na początku pracowałam jako oper madchen we Frankfurcie nad Menem. To była rodzina mieszana, on był dziennikarzem, a ona imigrantem z Dominikany. Mieli najbardziej rozpieszczone dzieci na świecie. Wychowywanie ich potomstwa było dla mnie mega trudne. Do dziś mam wrażenie, że cokolwiek bym nie robiła to i tak moje działania były bezcelowe. A propos dzieci i tej tragedii himalaisty - moja mama, świętej pamięci, skwitowałaby to tak: „jak masz dzieci - to siedź na dupie”. Ja nie mam właśnie dlatego, bo nie umiem na niej usiedzieć. Tak jak nie umiem robić czegoś bezcelowego. Dlatego uciekałam od tej rodziny z Niemiec. 

Millenium przywitałam już w Poznaniu. Moja pierwsza pensja, jako sprzedawcy sklepu Dallas, wynosiła około 600 zł. Zdecydowałam, że chcę od życia trochę więcej. Moją firmę otworzyłam w roku 2005. Dostałam dotację z Urzędu Pracy. Nie wiem co ja sobie wtedy myślałam, ale chyba zupełnie nic. Przecież kompletnie nie znałam się na prowadzeniu biznesu.  Bardziej byłam skupiona na rozwoju osobistym. Kursy, szkolenia, studia, warsztaty - myślałam, że to jest najważniejsze w prowadzeniu własnej firmy. Gówno prawda. Teraz już to wiem. 


Śmieszą mnie czasami te kłótnie między ludźmi i udowadnianie kto jest lepszy - czy ten co ma doświadczenie, czy wykształcenie, czy może ci co mają i to, i to. Biznes to jest biznes - nie ma on nic wspólnego z wykształceniem. Wprawdzie ekonomia bardziej się przyda w  jego prowadzeniu niż, tak jak w moim przypadku - studia kosmetologiczne, ale co z wizją? Marzeniami? Czytałam kiedyś książkę o imperium Versace. Gianni Versace był wizjonerem, jego starszy brat Santo Versace był ekonomistą i zajmował się finansami firmy, a Donatella została twarzą marki. Można rzecz, że idealnie się uzupełniali. Jestem pewna, że gdyby nie Santo ta firma nie miałaby racji bytu. Wystarczy spojrzeć na to jak Donatella roztrwoniła sporą część tej fortuny. Ogólnie polecam Wam tę książkę Versace

„Biznes to biznes i nie ma tu miejsca na sentymenty i emocje” - cytując słowa burmistrz Wschowy,  które usłyszałam będąc u niej ostatnio na spotkaniu. Przyjechałam zapytać o możliwości mieszkań socjalnych w moim rodzinnym mieście, a dostałam wykład na temat biznesu. Taki skrócony, ale dość rzetelny, wykład z ekonomii :) Dowiedziałam się, że mieszkań nie ma i że sytuacja gospodarcza mojego miasta rodzinnego jest do dupy. Pani burmistrz powiedziała, że miasto uratowałoby tworzenie małych firm, ale ludzie się boją takich działań. I wcale się nie dziwię. W urzędzie pracy są do wydania pieniądze, ale niestety nie ma tam profesjonalnego doradztwa. Wiem, bo byłam i sama się o tym przekonałam. 

W połowie lutego jestem umówiona z doradcą w Poznaniu w PUP-ie. Zobaczymy co mądrego doradzi, bo jak narazie to jestem odsyłana od instytucji do instytucji. Podobnie jak w służbie zdrowia :) Póki co dowiedziałam się jednej fajnej rzeczy - PUP pokrywa koszty studiów. Ale co i jak - jeszcze nie wiem. 

Firmę prowadziłam, tak jak wspominałam wyżej, od 2005 roku z przerwami do końca 2017. Działałam cały czas jako jednoosobowa działalność gospodarcza. Oczywiście, po drodze popełniłam mnóstwo błędów. Może gdybym była mądrzejsza i posiadała jeszcze większą wiedzę i nie słuchała naokoło „przyjaciół” i gdyby nie te moje tragiczne przypadki życiowe to pewnie sytuacja byłaby inna. Ale nie ma co gdybać. Chociaż… może biznesmenem trzeba się urodzić??? Niedawno znajoma powiedziała mi: „bo ty to Magda jesteś wizjonerem”!.

Kilka dni temu podzwoniłam po różnych fundacjach wspierania przedsiębiorczości, ale to jakaś porażka. Jeśli jesteście z Poznania to podaję Wam linki sprawdzonych przeze mnie miejsc, bo nie cierpię jak ktoś coś poleca, a nie zna tematu. Niestety, w świecie blogerów się to zdarza.  

POMOCNE LINKI

Poznański Ośrodek Wspierania Przedsiębiorczości http://www.powp.poznan.pl/kat/id/153 
Na razie skorzystałam z porady doradcy podatkowego. Chciałam uzyskać też inną pomoc, ale jak powiedziałam w jednym z okienek o moim problemie - to kobieta nie umiała mi doradzić. Skorzystam jeszcze tam z porady prawnej. Czekam też na jakieś szkolenia, bo wiem, że były w tamtym roku. 
Bardzo fajni ludzie, którzy tu pracują. Młodzi z energią. 
Zapisałam się też tutaj na ten warsztat https://www.facebook.com/events/394868417604716/. Może ktoś ma ochotę iść ze mną? :) Czekam jeszcze na inne wydarzenia, to akurat jest bezpłatne. 

Korzystam też z różnych grup na Facebooku, ale tam na razie nie bardzo jeszcze wszystko ogarniam, a poza tym na konsultacje u blogerki za 400 zł mnie jeszcze nie stać ;)

Byłam też w Urzędzie Miasta w Poznaniu, gdzie skierowano mnie pod adres, którego w ogóle nie ma w internecie :)  Spróbuję jeszcze uzyskać informacje w Wydziale Działalności Gospodarczej. Nie poddam się, będę działać!

Jeśli macie jeszcze jakieś godne polecenia miejsca, gdzie mogę uzyskać pomoc dotyczącą prowadzeniu biznesu, kursy doszkalające, warsztaty i ośrodki, które pomagają w bezpłatnym doszkalaniu się - dajcie mi znać w komentarzu. 

A teraz lecę robić placki ziemniaczane :)
Magda

PS 

Aha! Pochwalę się - obecnie mam status bezrobotnej z prawem do zasiłku. Wyliczono mi dziesięć lat pracy na podstawie zapłaconych składek. Szkoda, że wiek emerytalny jest tak późno :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze