Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2018

W poszukiwaniu prawdy - o medycznej marihuanie po raz kolejny

Przedwczoraj był Ogólnopolski Dzień Walki Walki z Depresją. Szkoda, że w Poznaniu nic się nie działo w związku z tym. , bo np. we Wrocławiu i w Warszawie odbywały się darmowe konsultacje z psychologami. Widocznie temat jest nadal mało nagłaśniany, zupełnie nie wiem dlaczego. 
Ostatnio oglądałam reportaż na Polsacie o depresji wśród młodzieży i tym sposobem trafiłam na stronę Amelii Gruszczyńskiej Porcelanowe Aniołki. Dziewczyna jest mocno zaangażowana, sama wygrała walkę z chorobą, a teraz dzieli się wiedzą i doświadczeniem z innymi. Także jak widać - ciągle jestem w tematach zdrowia. 
Co do bezrobocia - to tak jak pisałam ostatnio urząd sfinansuje mi podyplomowe studia, z czego jestem bardzo zadowolona. Fajnie wrócić do fajnych rzeczy :). Powrót na studia będzie moją receptą na młodość :). Na początku myślałam o psychoonkologii, ale postanowiłam pociągnąć stare tematy i zdecydowałam się pogłębić wiedzę z fizjoterapii. Czekam na odpowiedź z AWF-u czy zbierze się grupa. Jeśli nie - to zd…

Przepisy kontra człowiek

Dziś nie będzie wspominek tylko sprawy bieżące, aktualne. Dlaczego? Ponieważ są pewne tematy, które trzeba nagłaśniać, bo albo nikt nie pomoże, tylko gada o nich bzdury albo odsyła od instytucji do instytucji, tak jak to jest w przypadku urzędów czy służby zdrowia.  O bezrobociu słów kilka… Co do mojego bezrobocia to już wiem na pewno, że PUP ma w ofercie pokrycie kosztów studiów, ale tylko podyplomowych. Ale posiada też to, co mnie obecnie najbardziej interesuje - kursy indywidualne. Z tych szkoleń może skorzystać każdy, kto po upływie trzech miesięcy od ich ukończenia zadeklaruje chęć rozpoczęcia działalności. W przypadku osób starających się o etat - taką deklarację składa pracodawca. 
Można też otrzymać dotację i teraz uwaga, w Poznaniu poinformowano mnie, że nie można z niej skorzystać, jeśli już raz ją otrzymano, a w moim rodzinnym mieście zaoferowali mi tę pomoc, jeśli moja działalność miała więcej, niż pięć lat. Co kraj to obyczaj, także warto próbować i pytać wszędzie. 
Postanowi…

Co ma wspólnego rak i bowling?

Po odejściu z fundacji powiedziałam sobie, że nigdy więcej nie chcę mieć nic wspólnego z nowotworami. Wmówiłam sobie, że jak tylko wpuściłam do swojego życia ten temat - to zaczęło go być więcej. Wiecie, sama się nakręcałam, że to moja wina…
Ale od początku. 
Moja historia z rakiem zaczęła się od wykrycia guzka w lewej piersi podczas kąpieli. Przysięgam, że ten temat był mi wcześniej zupełnie obcy. Na pierwszej wizycie doktor Niecewicz narobił mi niezłego stracha informując o tym, że może to być to, co najgorsze. A potem ta cała batalia, żeby obalić tę hipotezę. Te badania, bieganina, kolejki… Wykonałam wówczas mammografię, biopsję cienkoigłową i usg. Historia zakończyła się na szczęście dobrze, ale od tamtej pory kontroluję sytuację i regularnie się badam. A Wy, kiedy ostatni raz się badałyście?
Jak ta cała sprawa się wyciszyła postanowiłam zostać wolontariuszem i pomagać kobietom w podobnej sytuacji, w której i ja się znalazłam. Wszystkie kobiety, które poznawałam, były absolutnie cudo…

Czy biznesmenem trzeba się urodzić? Studium przypadku

Nikt nie mówił, że życie jest łatwe. Mam wrażenie, że im więcej trudności, tym mniej nudy ;) 
Wyprowadziłam się ze swojego rodzinnego miasta w dość młodym wieku. Na początku pracowałam jako oper madchen we Frankfurcie nad Menem. To była rodzina mieszana, on był dziennikarzem, a ona imigrantem z Dominikany. Mieli najbardziej rozpieszczone dzieci na świecie. Wychowywanie ich potomstwa było dla mnie mega trudne. Do dziś mam wrażenie, że cokolwiek bym nie robiła to i tak moje działania były bezcelowe. A propos dzieci i tej tragedii himalaisty - moja mama, świętej pamięci, skwitowałaby to tak: „jak masz dzieci - to siedź na dupie”. Ja nie mam właśnie dlatego, bo nie umiem na niej usiedzieć. Tak jak nie umiem robić czegoś bezcelowego. Dlatego uciekałam od tej rodziny z Niemiec. 
Millenium przywitałam już w Poznaniu. Moja pierwsza pensja, jako sprzedawcy sklepu Dallas, wynosiła około 600 zł. Zdecydowałam, że chcę od życia trochę więcej. Moją firmę otworzyłam w roku 2005. Dostałam dotację z Urz…