Niełatwe podsumowanie bardzo trudnego 2017 roku



To mój pierwszy w życiu post, w którym podsumowuję rok. Głównym tematem będą ludzie i relacje pomiędzy nimi. Chcę w sposób krótki, ale treściwy, przedstawić Wam moje przemyślenia dotyczące tej tematyki. Tym bardziej, że jak dowiecie się czytając ten wpis - rok 2017 zdecydowanie był dla mnie bardzo trudny i cokolwiek działo się w moim życiu, wiązało się właśnie z relacjami pomiędzy mną, a innymi. I to relacjami skrajnymi. Ale o tym poniżej.
Nie sposób jest pisać o podsumowaniu mojego roku bez wspomnienia o projekcie -holistyczne. Kwestie z tym związane bardzo mi leżą na sercu i uważam, że wszystkim wtajemniczonym należą się wyjaśnienia, dlaczego w pewnym momencie ten temat umarł. Poza tym, będąc ostatnio na pysznej herbacie u Ani z Twojej Mocy, usłyszałam pytanie: „Co się stało z projektem Holistyczne?”. Zrobiło mi się głupio. Faktycznie, pomysł w Poznaniu bardzo się przyjął i narobiłam nim zamieszania, a potem kompletnie porzuciłam pierwotną ideę. Obecnie z tego całego projektu została tylko strona na fb i instagram. Dlaczego? Już wyjaśniam. 
Pomysł Holistycznych pojawił się pod koniec 2016 roku, późną jesienią. Dokładnie nie potrafię określić jak to się stało, że wpadł mi on do głowy. Wiedziałam tylko, że dzięki niemu mam mnóstwo energii, dzięki której mogłam przenosić góry. Uwierzcie, nic nie było w stanie mnie powstrzymać. Tak mi się wtedy wydawało. To miało być miejsce dla kobiet, miejsce pełne radości i dobrej, pozytywnej energii. Sama nazwa miała już pokazywać, że Holistyczne - to strefa pełna optymizmu i relaksu. W strefie miały być spotkania, warsztaty, masaże a wszystko po to, aby każda kobieta mogła się tu poczuć jak w domu. Taka była koncepcja. 
Wiedziałam, że mając własny budżet do wykorzystania i pomysł na otwarcie swojej firmy powinnam zrobić biznesplan. Wcześniej, dwa lata temu, pojawiła się podobna idea, jednak o innej tematyce, miałam nawet inwestora, który ostatecznie jednak się wycofał. Taki los. Pierwsza moja nauczka :). W przypadku Holistycznych budżet miałam swój, nieduży, ale chciałam przeznaczyć oszczędności na coś wyjątkowego. Nawet mi przez głowę nie przeszło, że mogłabym zdobyć dodatkowe fundusze z dotacji czy innych podobnych instytucji (chociaż kiedyś udało mi się zdobyć pieniądze z urzędu pracy, ale było to lata temu). 
Zaczęłam zatem działać - z moim własnym, skromnym budżetem i głową pełną marzeń wymyśliłam projekt swojego życia. Byłam zachwycona, opowiadałam o nim każdemu. Nawet fundacja, dla której wówczas działałam, zaoferowała współpracę. Niestety - skończyło się tylko na rozmowach. W grudniu 2016 roku znalazłam idealny lokal, a w lutym 2017 pojawiły się pierwsze jego aranżacje. Działałam profesjonalnie i mając założoną firmę wszystko odbywało się legalnie - umowy, faktury, jasne zasady współpracy. Od samego początku dbałam o rzetelny wizerunek firmy. 
W międzyczasie pojawiła się Agnieszka, którą poznałam w fundacji. To właśnie podczas rozmów z nią powstała nazwa Holistyczne. Poprosiłam ją także o pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej, aby moja firma była jeszcze lepiej przygotowana do działania na rynku. Wiecie - chciałam być profesjonalna w każdym aspekcie prowadzenia firmy. Niestety, mniej więcej właśnie w tym czasie sprawy zaczynały wymykać się spod kontroli. Był to początek maja. Uważam, że nie do końca była przemyślana współpraca między mną, a Agnieszką. A pod koniec maja dostałam największy cios - nagle zachorowała moja mama - nowotwór agresywny i złośliwy porwał mi ją w miesiąc. Zostałam w gruncie rzeczy sama, fundacja, na którą liczyłam, nie potrafiła mi pomóc, a Agnieszka powoli, po cichu wycofywała się ze współpracy. W trakcie tych wszystkich zdarzeń zrezygnowałam z funkcji koordynatora w fundacji. Niedawno, ta sama fundacja, odezwała się do mnie z informacją o śmierci naszej podopiecznej. Śmierć ta bardzo mnie dotknęła i obudził się we mnie instynkt niesienia pomocy, nawet spotkałam się z Panią Dyrektor, jednak do niczego to nie doprowadziło. No cóż - takie życie…
Choroba mojej mamy uświadomiła mi, że bardzo ważne jest to, jakimi ludźmi się otaczasz. Lekarz, do którego trafiła mama, okazał się zimnym, pozbawionym empatii człowiekiem - odebrał jej jakąkolwiek nadzieję. O panu doktorze jeszcze napiszę na blogu. Oczywiście wiem, że nie można generalizować i wrzucać wszystkich do jednego worka. Są przecież lekarze, którzy mają dobre podejście do pacjentów i umieją podać im nawet najgorszą prawdę w sposób, który zostanie przez pacjenta przyjęty łagodnie. Sama doświadczyłam tego, że lekarze potrafią być także dobrymi ludźmi. Wszystko to kwestia charakteru. Na moim blogu na pewno wkrótce przeczytacie wpis o lekarzach i o różnym ich podejściu do drugiego człowieka. Wiem, że nie tylko ja miałam różnorakie doświadczenia w tym temacie. I niestety- jest on ciągle dla mnie trudny. Tak, boli mnie to, że nie wszyscy umieją w obliczu takiej tragedii zrozumieć tych, co ją przeżywają. Jednak w tym miejscu pragnę pozdrowić z całego serca pielęgniarki z oddziału  Szpitala Cegielskiego. Te kobiety wiedzą, co to empatia.  
W idei Holistyczne byłam zakochana. Jednak całą moją energię i miłość przelałam na moją mamę i całkowicie się jej poświęciłam, Holistyczne powoli zaczęły umierać wraz z nią. W lipcu, po śmierci mamy, stres spustoszył mój organizm, a ja zaczęłam szukać sposobu wyjścia z tej sytuacji. Powoli wracałam do zdrowych nawyków, powiedziałam sobie - albo pójdę w jedną, zdrową stronę, albo zatracę to, co budowałam przez lata. Pomogło. I na szczęście jestem tu i teraz. Jednak do tych wszystkich sytuacji na pewno będę jeszcze powracać i nagłaśniać je. Człowiek to istota holistyczna i należy mu się szacunek. 

Z każdej, nawet tragicznej sytuacji, należy wyciągnąć wnioski na przyszłość. Czego mnie nauczyły te przypadki? Przede wszystkim tego, że:
  • nie można tłumić emocji, 
  • trzeba wyrażać jasno czego się oczekuje, 
  • nie można tak łatwo ufać,
  • kiedy prowadzi się działalność trzeba być bardzo ostrożnym. 
Wnioski? Trzeba być świadomym w wielu aspektach życia, należy być uważnym, ale i umieć doświadczać chwili. Oczywiście było w tym 2017 roku wiele pozytywów - poznałam fajnych, nowych ludzi, nawiązały się wartościowe współprace - dziękuję Marysiu. Zaczęłam jeszcze bardziej doceniać moje życie, siebie samą i zaczęłam wszystko od początku budować - powoli, świadomie, zdrowo i holistycznie.

W tym nowym roku chciałabym pokazać Wam, w jaki sposób odbywała się u mnie pozytywna zmiana, jak do tego doszło i co mi w tym pomogło. To mój plan na 2018 rok - dużo pozytywnych postów, szerzenie koncepcji świadomego, zdrowego i holistycznego życia. Aspekt duchowy również się u mnie pojawi :). 





Napiszcie - jak u Was? Jakie macie przemyślenia i przede wszystkim - jakie plany na przyszły rok.

4 komentarze:

  1. Tak to jest w tym naszym życiu, wszystko płynie, cudnie gdy udaje nam się być tą rzeką. Bardzo trudny rok masz za sobą, szczególnie z powodu odejścia mamy, szczerze współczuję tego rozstania. Świetnie sobie radzisz i wiesz, że Ci bardzo kibicuję. Buziaki 😙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma trudny pewnie wiem, ale od czasu do czasu trzeba się oczyścić. Ja Tobie też kibicuję :)))

      Usuń
  2. Przeżyłaś straszne chwile... Też mam takie za sobą, na szczęście niektóre zakończone pozytywnie..
    Takie życie...Im jestem starsza, tym bardziej pogodzona z tym wszystkim jestem.
    Staram się korzystać z życia póki mogę..:)
    Wszystkiego co najlepsze Ci w tym Nowym Roku życzę:*

    Sorki, że z poślizgiem;) Przez tę pracę, na razie jestem jeszcze bardziej nieogarnięta niż zwykle;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze