Przejdź do głównej zawartości

Jarskie kotlety ziemniaczane

Mam w domu mięsożercę, dlatego staram się tak przygotowywać posiłki, żeby pasowało nam obu. Mięsożerca jest diabetykiem od  dziecka i dodatkowo nie lubi kuminu i kurkumy, więc wszelkie indyjskie przepisy odpadają. Znalazłam ostatnio w moich  książkach kulinarnych starą książkę z przepisami jarskimi z lat siedemdziesiątych, a w niej przepis na  kotlety ziemniaczane, przerobiłam je pod siebie i wyszły pyszne. 



Składniki:

Pół kilo ziemniaków
pół papryki ( w książce była cebula)
gałka muszkatołowa lub imbir. 
dwa jajka ugotowane na twardo,
olej do smażenia,
pół naci pietruszki
3 ząbki czosnku,
dwie łyżki mąki,
bułka tarta to obtaczania. 


Przepis jest bardzo prosty. Ziemniaki gotujemy, paprykę smażymy na oleju razem z czosnkiem. Kiedy ziemniaki się ugotują wszystko razem mieszamy i wyrabiamy kotlety. Smażymy. 

W przepisie polecano polać sosem pomidorowym lub pieczarkowym. 

Smacznego!


Komentarze

  1. A ja bez obiadu. Buuu! Wyglądają smakowicie. 🍲🍜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedna. Wyślę kurierem. Naprawdę wyszły smaczne bo robiłam z fasoli i były w smaku gorsze.

      Usuń
  2. Super przepis, łykam
    Dziękuję 😊

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za wszystkie komentarze

Popularne posty z tego bloga

black trencz

Jesień?

Tęskniłam , więc jestem... lato piękne nam się kończy i nadchodzi najpiękniejsza pora roku - jesień.  Czy smutno? Nie! Dziś witam Was zestawem prawie typowo jesiennym. Sweter oversize wyciągnęłam z dna szafy. Uwielbiam wielgachne  swetry. Myślę, że jeszcze kilka podobnych pojawi się u mnie w szafie. Są ciepłe, miłe i pasują do wszystkiego. Spódnicę moją midi już znacie z tamtego roku, wyszukałam ją w sh, buty natomiast są moim nowym odkryciem. Przyznam, że ostatni raz takie buty nosiłam jeszcze jak byłam nastolatką. Są absolutnie piękne. 


Uzdrawiająca herbata imbirowa - idealna receptura!

Pierwszy raz o imbirze przeczytałam jakieś trzynaście lat w ajurwedyjskiej książce kucharskiej, w zasadzie o herbacie imbirowej, bo o samym imbirze dowiedziałam się z książki "Joga ziół". Odrazu go polubiłam. Dobrze, że pod nosem miałam wtedy Piotra i Pawła w którym zawsze imbir był na półkach. Zdaję sobie sprawę, że w tamtym okresie nie zawsze można było go dostać, nie każdy miał też  o nim pojęcie. To, że jest on dostępny niemal w każdym dziś sklepie to już nikogo nie dziwi ale to, że jest skuteczny to nie każdy pewnie o tym wie, a jest. 
Zanim przejdę do mojej  receptury przyjrzymy się bliżej imbirowi.  Dla niektórych pewnie będzie to tylko przypomnienie a dla niektórych mam nadzieję inspiracja. 
Imbir


W ajurwedzie imbir jest prawdopodobnie  najlepszy i najbardziej sattwiczny (sattwa to słowo pochodzące z sanskrytu, oznaczające harmonię i równowagę; oznacza rownież czystość i dobroć ) ze wszystkich przypraw. Jest nazywany wiśwabheasaj, czyli uniwersalnym lekiem. Kiedyś pr…