Przejdź do głównej zawartości

Drugie życie rzeczy

Zastanawialiście się, co możecie zrobić z rzeczami, które nie są Wam już potrzebne? Mnie ostatnio ten temat fascynuje i szukając odpowiedzi na to pytanie znalazłam wiele sposobów, by właśnie rzeczom dać drugie życie, a przy tym w swoje wprowadzić trochę … życia. Zapraszam na wpis o tym, w jaki sposób powoli staję się społecznikiem (chociaż, jakby dłużej się zastanowić nad tym zagadnieniem, to już od dawna nim jestem). W każdym razie - zapraszam do poczytania kilku słów o recyklingu i o ludziach. 

Myśląc o tym, by dać rzeczom drugie życie, nie chodzi mi tu o ciuchy i akcję wymiany ubrań, bo jest to już znane każdemu od lat. Mówiąc o rzeczach mam na myśli takie typu stara pościel, nieużywane ręczniki, prześcieradła, zasłony, firany. Dostałam w spadku wielki, czarny worek pełen takich szmatek, które nagromadziła przez lata Ciocia Genia. To on mnie zainspirował do tego, by coś z tym zrobić. Kiedyś pewnie oddałabym to wszystko do kontenera, chociaż z tymi kontenerami to też ludzie dziwne rzeczy mówią - jedni, że to wszystko idzie w prywatne ręce, inni, że do ciucholandów. Jaka jest prawda? Tego nie wiem, ale jeśli macie wyrzucić jakąś rzecz do śmieci, to moim zdaniem, lepiej właśnie tam oddać. Większe prawdopodobieństwo, że ktoś to wykorzysta. 
Na spotkaniu, które prowadziła Katarzyna Wągrowska o stylu życia zero waste (co oznacza ograniczam się), dowiedziałam się, że lokalnie stawiane są specjalne szafy, gdzie można zostawić rzecz i wymienić ją na nową. W Poznaniu powstały takie o nazwie GiveBox. Nie do końca jestem przekonana do tego angielskiego nazewnictwa, bo nie wiem czy wiecie, ale zmieniam politykę i zaczynam wspierać nasz rodzimy język, a co za tym idzie - też i #polskiehasztagi. Wracając jednak do szaf - dziś pół dnia dowiadywałam się szczegółów tej akcji. Niestety, kontakt z organizacją był mocno ograniczony, ale na szczęście udało się i w końcu poznałam szczegóły. Byłam także sprawdzić, jak te szafy funkcjonują, jak wyglądają, a nawet - czy taka akcja ma sens. Zapytałam jednego z przechodniów, co sądzi o tym pomyśle i był nim zachwycony. Wcale mu się nie dziwię. Są przecież osoby, którym nawet za drogo jest w lumpeksach, więc opcja darmowego ciucha lub rzeczy jest ideą godną poparcia. 


Wracając do mojego magicznego czarnego worka, który dostałam w spadku. Miałam też taki pomysł, żeby coś z tych szmatek uszyć. Stworzenie nowej rzeczy ze starej nazywa się recyklingiem i jak się okazuje - to nowe słowo oznacza coś, co w naszej kulturze znane jest od lat. Na jednym z portali przeczytałam komentarze ludzi, którzy śmiali się z Amerykanów, że oni od niedawna zachwycają się takim tworem, a w Polsce, w czasach PRLu, wszystkie kobiety dziergały rzeczy ze starych szmat czy nawet rajstop. U mnie w domu tego nie było, natomiast od lat rodzinnie wspieramy sh. Chcąc zatem samej przekonać się o tym, jak to jest recyklingować rzeczy, ruszyłam do akcji. Szukając inspiracji, w necie, znalazłam śliczny, mały dywanik, który ktoś zrobił ze starych rzeczy. Oczywiście, że mogłabym ten dywanik zrobić sama w domu, jak zasugerowała jedna z osób w grupie dotyczącym życia wedle zasady zero waste. Wszystko można, jak się chce. A ja nie chciałam robić tego samodzielnie. Pomyślałam, że takie tworzenie i wspólne spotkanie może być fajną formą spędzenia wolnego czasu. Może to też dodatkowo sprzyjać tworzeniu nowych, ciekawych relacji przeniesionych ze świata wirtualnego w ten rzeczywisty. I nie tylko pomyślałam, ale plan wcieliłam w życie. Zaproponowałam zorganizowanie takiego spotkania z tworzeniem nowych dywanów ze starych rzeczy i … udało się - takie spotkanie odbędzie się 11.01 w Poznaniu, w zaprzyjaźnionej szkole jogi Surya, prowadzonej przez właścicielkę Magdalenę Nowicką, która zresztą podłączyła się do pomysłu i zaproponowała pomieszczenie oraz termin. Jednym słowem - wspólna inicjatywa dla wspólnego dobra za darmo i kreatywnie. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem inicjatorką tego wydarzenia i bardzo się cieszę z tego powodu i wszystkich chętnych zapraszam na to wydarzenie. Poniżej wklejam link i bardzo serdecznie Was zapraszam do udziału w tym wydarzeniu: 
Napiszcie jak u Was z takimi akcjami? Co robicie ze starymi, niepotrzebnymi rzeczami? Jakie macie pomysły na nie? A może już coś tworzycie? Pochwalcie się w komentarzu.

PS
Zapytacie - co takie działania tego typu mają wspólnego z moim holistycznym życiem? Bardzo wiele - sprawdzam, doświadczam, odczuwam, ćwiczę uważność, otwieram serce, poznaję ludzi, dzieję się, jednym słowem - jestem szczęśliwa :)
A to ja, Magda #społecznik 




































Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Porządki w szafie, czyli 5 zasad modowych szczęśliwej kobiety!

Nie wiem czy zauważyliście, ale przeszłam stopniową metamorfozę. Jeszcze dwa lata temu wystarczyły mi czarne dżinsy, t-shirt i potargane, krótkie włosy. Dziś jest inaczej. Jak zmienia się image to znaczy, że zmienia się wszystko. I odwrotnie - chcemy poprawić nasz wygląd, by dokonać życiowej rewolucji. Podobnie z włosami. Jak kobieta pragnie nowej fryzury - to znaczy, że coś się dzieje w jej życiu. Też tak kiedyś miałam, ale ostatnio cierpliwie czekam, aż powróci mój naturalny kolor. Dlatego jeśli coś zmieniam - to w swojej szafie.
Nasze przyzwyczajenia, jakiekolwiek, jeżeli nagle zastąpimy czymś nowym, to będą wzbudzać zdziwienie u innych. Najgorzej jednak jak ktoś się zamknie w swoich schematach i nie jest w stanie z nich wyjść, bo ludzie, bo presja, bo ktoś oceni, bo coś tam jeszcze innego… zupełnie niepotrzebnie. Jeśli czujemy, że coś idzie w złym kierunku - zawróćmy. Chyba, że ktoś nie czuje potrzeby zmian. Wtedy to inna sprawa.

A ja uwielbiam się zmieniać! Ostatnio w mojej gardero…

Nie - zwykła pokrzywa i jej lecznicza moc.

Epidemia koronowirusa doprowadziła do tego, że w ciągu jednego dnia straciłam pracę i tym samym   wylądowałam na wsi. Jedyny plus tej całej sytuacji. Dzięki temu, że mam teraz  więcej czasu i  codzienne uprawiam  spacery zaczęłam znów zaprzyjaźniać się z lasem, znów zaczęłam być bliżej natury. Wszystko zaczęło się od porannego treningu z nordic walking kiedy podczas medytacji nad jeziorem natrafiłam na piękny żółty chwast, który później okazał się podbiałem. W południe piłam już z niego pyszny napar a następnego dnia poszłam na wyprawę w poszukiwaniu pokrzywy. Pamiętam jak kilka lat temu na wielkiej łące w środku lasu nazbierałyśmy z teściową  pełne koszyki, ale jakoś wtedy nie czułam jej aż tak energetycznie jak teraz. Musiałam przejść jakiś proces:) Nazbierałam jej pełen koszyk, zrobiłam z niej nalewkę, której efekty będą za miesiąc, sok, syrop, koktajle i susz.  Jak macie możliwości to biegnijcie i zbierajcie, bo teraz jest najlepsza. 
KILKA SŁÓW O POKRZYWIE
Pokrzywa to roślina lubią…

Holistyczne pomysły na prezenty świąteczne oraz krótkie rozważania na temat Świąt.

Moje rodzinne święta miały od lat ten sam schemat. Na stole królowała tradycja, 12 potraw, a sam stół zawsze był idealnie dopracowany. Nie było zwyczaju śpiewania kolęd. Kolacja rozpoczynała się wraz z zapaleniem pierwszej gwiazdy i ani minuty później. Po dwóch godzinach było już idealnie wysprzątane, jak u perfekcyjnej pani domu. Tradycyjna była też choinka, od kilkunastu lat taka sama i nigdy prawdziwa. W święta zawsze odwiedzałam też dom rodzinny, bo uważałam, że ta tradycja jest dla mnie najważniejsza. Rodzina to jedna z moich największych wartości.  Aktualne święta będą u mnie inne niż zawsze. Zamiast zielonego drzewka będzie eco choinka, czyli uzbierane gałęzie z lasu, na których zawisną dekoracje własnej produkcji. 




Potrawy także zmodyfikuję, nie będą do końca tradycyjne, raczej planuję własną inwencję twórczą. Uwielbiam kuchnię indyjską, więc na pewno jej nie zabraknie na moim świątecznym stole. Mam bowiem nadrzędny plan. Chcę, by te święta były nastawione na doświadczanie chwil…