Moc olejku rozmarynowego.


Od dawna wiadomo, że aromaterapia to nie czary, lecz praktykowana forma terapii, której popularność wciąż wzrasta. Efektywność działania leczniczych wyciągów z roślin jest niezaprzeczalna. 

Pierwszy raz bliżej przyjrzałam się tej dziedzinie na studiach, na których poznałam właściwości olejków i sposoby ich otrzymywania. Przez dłuższy czas taka wiedza mi starczała, bo jakoś nigdy nie miałam większej potrzeby obcowania z nimi. Jedynie używałam ich dla samego zapachu, ale traktując to jako formę odświeżania powietrza, nadania mu ładnej woni podczas palenia w kominku zapachowym, nie traktując tego jako formy terapii. Ostatnio, podczas masażu, do oleju bazowego dodałam kilka kropel róży bułgarskiej, zrobiłam parę głębokich wdechów i poczułam moc tkwiącą w tym zapachu. Uwierzcie, wrażenia niesamowite, atmosfera nabrała prawdziwego ceremonialnego klimatu. 
I tak przechodzę już do sedna mojego dzisiejszego wpisu, czyli do historii mojej przyjaźni z olejkiem rozmarynowym. Co mnie skłoniło do sięgnięcia po niego? Ostatnio zaczęłam mieć problemy z gardłem, a właściwie prawdopodobnie z zatokami. Przejrzałam wszystkie olejki eteryczne z mojej szafy i intuicyjnie sięgnęłam po rozmarynowy. Stosowałam go, zarówno jako tradycyjnej metody inhalacji, ale i delikatnie posmarowałam nim nozdrza. Większość olejków wprawdzie nie można stosować bezpośrednio na skórę i chociaż rozmarynowy nie podrażnił mojej, zdecydowanie polecam stosować się do zasad aromaterapii lub udać się do aromaterapeuty w celu zasięgnięcia fachowych porad, co do stosowania tej metody leczenia. Ja mogę śmiało powiedzieć, że w moim przypadku była ona skuteczna. Stosowanie olejku rozmarynowego pomogło mi i już po kilku dniach stosowania odczułam ulgę. 

To, na co warto zwrócić uwagę, to jakość używanych olejów. Na pewno wiecie i nie muszę wam przypominać, że wybór sprawdzonej firmy jest bardzo ważny. Na rynku można spotkać mnóstwo syntetyków, które niewiele mają wspólnego z aromaterapią. Dlatego bardzo ważne jest, by czytać etykiety tego, co się kupuje. O bezpiecznym używaniu olejków możecie dowiedzieć się więcej na stronie Klaudyny Hebdy tutaj, autorki największego bloga o naturoterapii „Ziołowy Zakątek”. Polecam szczególnie tym, dla których olejki zapachowe to coś więcej, niż tylko ładny zapach w powietrzu.


photo pixabay


Olejek rozmarynowy. Kilka faktów. Zastosowanie i działanie.

Olejek ten pozyskuje się w procesie destylacji, poprawia ukrwienie i pomaga przy reumatyzmie, gośćcu, bólach mięśni i stawów przy zakwasach. Zwiększa ciśnienie krwi, także nie może być stosowany przy nadciśnieniu. Dzięki właściwościom antyseptycznym i przeciwzapalnym jest skutecznym środkiem na schorzenia dróg oddechowych, takich jak kaszel chrypa. Działa również antyseptycznie w schorzeniach skóry i błony śluzowej przy trądziku, tłustej i zanieczyszczonej cerze oraz przy łysinie. 



Uwaga!

Olejku tego nie można stosować przy epilepsji oraz jak wyżej wspomniałam przy nadciśnieniu. U dzieci poniżej sześciu lat i kobiet w ciąży konieczna konsultacja z lekarzem. 

Oddziaływanie na stan ducha

Rozmaryn należy do olejków wzmacniających psychikę. Pozwala uczuciowo odnaleźć wewnętrzną siłę, porządkuje myśli. Bardzo pomaga przy mobilizacji i ustabilizowaniu się. Poprawia pamięć i zdolność koncentracji. 

Miesza dobrze się z: miętą pieprzową, bazylią, bergamotą, cytryną, grejpfrutem, trawą cytrynową, sosną i jałowcem. 

W sieci i w książkach są naprawdę różnie podane proporcje zastosowania. U mnie wyglądało to tak.

Inhalacje:  Około 5-7  kropli na pół litra gorącej wody. Wdychaj przez nos około 5 minut. Można użyć też tak jak ja to zrobiłam, poprzez wtarcie kropli olejku pod nozdrza. 

Do masażu: Jest dobry nie tylko ze względu na zapach, ale dlatego, że szybciej wchłaniają się substancje aktywne. Najbardziej polecane oleje bazowe to jojoba i i migdałowy. Ja dodałam około 7- 8 kropli na szklankę olejku. W przypadku twarzy 1- 2 krople na 1, 5 łyżki oleju. 

Do szamponu i żelu pod prysznic balsamu, peelingu czy kremu.

Oczywiście przed każdym użyciem olejków zróbcie próbę czy dany olejek was nie podrażnia,  jest to bardzo ważna zasada. Z reguły do szamponu dodaje się około 15-30 kropel olejku. ( Moje włosy średnio go polubiły)  Spróbujcie sami dozować. Olejki pod wpływem gorąca mogą podrażnić, sama tego doświadczyłam. Do kremów balsamów peelingów około 6 do 10 kropli na resztę nośnika.


Możliwości zastosowań jest naprawdę wiele podałam te, które ja zastosowałam. 

Ciekawostka.

W ajurwedzie rozmaryn to zioło o smaku ostrym co oznacza, że działa pobudzająco ma działanie napotne, usuwa flegmę, a także ma  działanie przeciwpasożytnicze. Pobudza funkcjonowanie ciała, ułatwia krążenie, redukuje wszelkie obce narośla na ciele. 
Więcej o smakach w ajurwedzie napiszę Wam w następnych postach. 
To chyba na tyle. Jak macie pytania piszcie! 


Czekam też na Wasze opisy doświadczeń z olejkami eterycznymi. Czy stosujecie je w codziennych praktykach zdrowotnych? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.
Magda




2 komentarze:

  1. Dobrze wiedzieć, że na zatoki działa.. Czasami mnie dopadają.
    A przy okazji poprawi humor:)
    Pomocny wpis:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze