Przejdź do głównej zawartości

Czy kolory wpływają na nasz nastrój i ogólne samopoczucie?

Dziś kolejny post z cyklu "Podróż z kolorami" i choć w życiu nie zawsze jest kolorowo, to my tych kolorów zwyczajnie potrzebujemy. Więcej napisałam o tym w pierwszym poście tu. Niedawno znalazłam w domu koło kolorów i postanowiłam zastosować pewne ćwiczenie. Jeśli nie macie takiego koła możecie uzbierać różne skrawki materiałów lub kolorowe kartki. Ile ich będzie, jakie kolory wybierzecie to zależy od Was. Zdajcie się na intuicje. Ćwiczenie polega na wpatrywaniu się przez jakiś czas w kolory i sprawdzeniu, która kolor przykuwa uwagę najbardziej. Następnie należy wpatrywać się w ten kolor oddychając przy tym głęboko i wdychać całą jego energię. Róbcie to dłuższą chwilę. 

Takie ćwiczenie jestem pewna, że wprowadzi u Was zmiany. Poczujecie przepływ energii. U mnie się sprawdziło. I choć świadomość, że stwierdzenie "nawdychałam się czerwonego koloru" brzmi co najmniej zaskakująco, to jestem przekonana, że ta medytacja tak właśnie pozytywnie wpłynęła na mój nastrój.

Oczywiście najlepiej praktykować w skupieniu i ciszy tak, żeby nikt i nic nie rozpraszało naszej uwagi.  Można również poprzez świadomość wyobrazić sobie kolory lub szukać kolorów w przyrodzie.  To bardzo przyjemna medytacja, która pozwoli dowiedzieć się jakiego koloru potrzebujecie aktualnie. 


A teraz poznajcie uzdrawiające właściwości poszczególnych kolorów.
  • Czerwony - pobudza i ekscytuje. Ożywia ciało, stymuluje krew i zmysły. Motywuje, pobudza kreatywność. Symbolizuje pewność siebie moc i siłę.
  • Pomarańczowy - sprzyja dobremu samopoczuciu, daje uczucie zadowolenia. Jest kolorem radosnym. Symbolizuje ciepło i ukochanie życia oraz tolerancję. Uwaga! Zbyt za dużo tego koloru zabierze nam energię. Natomiast dla osób które potrzebują energii ta barwa jest idealna. 
  • Żółty - jest to kolor pełen radości i uciechy z życia. Cechuje go jasność. Daje nadzieję jest mocno związany z intelektem. 
  • Zielony - koi,odpręża, pielęgnuje. Działa odświeżająco na ciało umysł i duszę. To kolor natury. Symbolizuje rozwój o dostatek. Ta barwa wiąże się z długowiecznością. Uzdrawia. 
  • Niebieski - uspakaja, odpręża. Kojarzy się z prawdą, szczerością, lojalnością, sprawiedliwością.
  • Fioletowy - rozwija wyobraźnię. Kojarzy się z natchnieniem, duchowością, łączy się go z czułością, tolerancją i intuicją.
  • Biały - eliminuje zło i sprzyja wybaczaniu oraz akceptacji. To kolor czystości, niewinności i ochrony.

Jestem ciekawa Waszych doświadczeń:)






Komentarze

  1. Na mnie jak najbardziej!
    Dlatego w kuchni mam czerwoną ścianę:D Jakoś tak instynktownie ożywiam miejsca, które wydają mi się przygnębiające albo zbyt zimne:)
    Co do ciuchów działa, to u mnie podobnie. Aczkolwiek czerń nie zawsze oznacza, że jestem smutna - to kolor uniwersalny:D
    Ale czerwona pomadka na niepogodę działa na mnie cuda:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno czerń tworzy jakoby dystans do ludzi, chyba coś w tym jest. Z tą czerwienią w kuchni to jest pomysł ! <3 Pewnie wręcz tańczysz przy tym gotowaniu! :)
      Ja ostatnio tak się napatrzyłam na czerwień, że za bardzo mnie pobudziła :d serio!

      Usuń
    2. Hahaha:D Skąd wiesz, że tańczę?!:D

      Za dużo czerwieni może pobudzić jak najbardziej, a czerń, to chyba zależy jak ją zastosujemy, a jaką minę przy tym mamy;))

      I jeszcze ciekawostka... Nigdy nie lubiłam zieleni, ale tej sztucznej - w ciuchach i farbach. Za to w naturze jak najbardziej:))
      Ale od kiedy jestem ruda - lubię zieleń! Lepiej się w niej czuję niż w niebieskościach:D

      Usuń
  2. Jestem ciekawa choć obawiam się, że teraz spróbowałabym manipulować, mam na myśli test nie świadomą decyzję ☺ Bo tak jak kocham kolorowe kolory to przeogromnie cenię sobie spokój ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego tego zielonego u Ciebie sporo Ola :d Ja jestem dzisiaj na domowo różowo i czuje się jak mała bezbronna dziewczynka :D

      Usuń
  3. Po zastanowieniu, uważam że, pomimo, iż za oknem mam drzewa, to nadal, najbardziej brakuje mi koloru zielonego. Dlatego tak odpoczywam na łonie natury. Ozdobiłam sobie kanapę powłoczkami w kolorach zielonym i granatowym. Widać potrzebowałam tych kolorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś instynktownie też tak czuję ale mam wrażenie rozleniwienia :) Robiąc ćwiczenia szukałam barw intensywnych. Pozdrawiam Aniu

      Usuń
  4. mnie w twoim kole barw najbardzie zwrok ściągają żółcie i pomarańcze

    co nijak nie znajduje odbicia w mojej garderobie czy wnętrzach ;)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za wszystkie komentarze

Popularne posty z tego bloga

Uzdrawiająca herbata imbirowa - idealna receptura!

Pierwszy raz o imbirze przeczytałam jakieś trzynaście lat w ajurwedyjskiej książce kucharskiej, w zasadzie o herbacie imbirowej, bo o samym imbirze dowiedziałam się z książki "Joga ziół". Odrazu go polubiłam. Dobrze, że pod nosem miałam wtedy Piotra i Pawła w którym zawsze imbir był na półkach. Zdaję sobie sprawę, że w tamtym okresie nie zawsze można było go dostać, nie każdy miał też  o nim pojęcie. To, że jest on dostępny niemal w każdym dziś sklepie to już nikogo nie dziwi ale to, że jest skuteczny to nie każdy pewnie o tym wie, a jest. 
Zanim przejdę do mojej  receptury przyjrzymy się bliżej imbirowi.  Dla niektórych pewnie będzie to tylko przypomnienie a dla niektórych mam nadzieję inspiracja. 
Imbir


W ajurwedzie imbir jest prawdopodobnie  najlepszy i najbardziej sattwiczny (sattwa to słowo pochodzące z sanskrytu, oznaczające harmonię i równowagę; oznacza rownież czystość i dobroć ) ze wszystkich przypraw. Jest nazywany wiśwabheasaj, czyli uniwersalnym lekiem. Kiedyś pr…

black trencz

Nie - zwykła pokrzywa i jej lecznicza moc.

Epidemia koronowirusa doprowadziła do tego, że w ciągu jednego dnia straciłam pracę i tym samym   wylądowałam na wsi. Jedyny plus tej całej sytuacji. Dzięki temu, że mam teraz  więcej czasu i  codzienne uprawiam  spacery zaczęłam znów zaprzyjaźniać się z lasem, znów zaczęłam być bliżej natury. Wszystko zaczęło się od porannego treningu z nordic walking kiedy podczas medytacji nad jeziorem natrafiłam na piękny żółty chwast, który później okazał się podbiałem. W południe piłam już z niego pyszny napar a następnego dnia poszłam na wyprawę w poszukiwaniu pokrzywy. Pamiętam jak kilka lat temu na wielkiej łące w środku lasu nazbierałyśmy z teściową  pełne koszyki, ale jakoś wtedy nie czułam jej aż tak energetycznie jak teraz. Musiałam przejść jakiś proces:) Nazbierałam jej pełen koszyk, zrobiłam z niej nalewkę, której efekty będą za miesiąc, sok, syrop, koktajle i susz.  Jak macie możliwości to biegnijcie i zbierajcie, bo teraz jest najlepsza. 
KILKA SŁÓW O POKRZYWIE
Pokrzywa to roślina lubią…