Podróż z kolorami

Kolory. Temat rzeka, który wydaje się być wyeksploatowany przez wielu autorów, specjalistów, doradców. W zasadzie, trudno się temu dziwić, cały świat składa się z kolorów. Ja o kolorach chciałam już napisać jakiś czas temu, ale cały czas czułam, że nie do końca „czuję” ten temat. Ostatnio jednak w moim domu pojawiło się sporo roślin. Zrobiło się zielono i ten kolor wniósł też inne barwy do mojego życia. Zbiegło się to z lekturą książki "Magia koloru", którą kupiłam w księgarni pod domem. To w zasadzie nie tylko księgarnia, sprzedają tam też kadzidła, olejki. Kupiłam u nich np. drzewo palesanto, które pachnie obłędnie...mirrą ale wracając do książki i kolorów - wiele wskazuje na to, że kolory wybieramy kierując się instynktem. Wynika to z wewnętrznych potrzeb a psychologia według tej książki nie do końca potrafi określić dlaczego tak się dzieje ale na pewno tak jest. Wczoraj w sklepie rzucił mi się czerwony sweter i chociaż go nie kupiłam, to pozostał w pamięci. Kto mnie zna ten wie, że byłby to zaskakujący wybór - kiedyś zagorzała fanka czerni, dziś szukam kolorów. Czy ta potrzeba wynika z głębi, z tego co się dzieje w duszy? A może po prostu ze zwykłej potrzeby zmiany? Żeby to sprawdzić trzeba poeksperymentować.
W książce, o której wspominam jest mnóstwo ćwiczeń, ale też różne rodzaje medytacji, których zamierzam doświadczyć i opowiedzieć Wam. Wiem jedno, że przebywanie wśród zieleni wpływa niezwykle kojąco i relaksująco. Niby wszyscy o tym wiemy ale dopiero bezpośrednie doświadczenie daje pełne potwierdzenie tej tezy!




9 komentarzy:

  1. No proszę i post - odpowiedź na moje pytanie ;) Coś w tym faktycznie jest, że kolory pojawiają się w naszym życiu jak taka wewnętrzna potrzeba, a czasem nawet, jako wewnętrzny przymus. Kiedyś miałam "fazę" na czerwienie, teraz przyciągają mnie jak magnez wszelkie fiolety, fuksje, nasycone róże. Nadal nie wyszłam z mojej palety zimy jak widać, ale kolory się zmieniły. Pewnie kolory zmieniają się razem z nami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, a fiolet kojarzy się z intuicją natchnieniem duchowością wrażliwością rozwija wyobraźnię. Gosiu twórz :)

      Usuń
    2. To biorę fioletową robótkę (a jakże) i śmigam do dzikiego ogrodu :)

      Usuń
    3. posiedziałabym chętnie z Tobą w tym Twoim ogrodzie :) Ściskam !

      Usuń
  2. A ja robótkując łączę w myślach kolory. Rośliny lubię, ale już przestrzeni mi brak. Za to w ogrodzie planujemy busz z kwiatów. Za rok zobaczysz. Ma być babcinie i kolorowo. Zainspirował nas skansen w Sierpcu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow!!! Już jestem ciekawa. Grażynka od M. ma taki busz. Wiesz jak wpływa na mnie terapeutycznie! Niesamowite to jest. Czasami jak zacznę się wpatrywać to wstać nie mogę :)))) A te łączenie w myślach kolorów to jest świetna medytacja.

      Usuń
  3. Ja najbardziej kolorowo i przez to zwracając na siebie uwagę, ubierałam się w najgłębszej depresji. Nie pomagało, ale odwracało uwagę, taki kamuflaż. Nie wiem jak to się ma do bycia "sobą" i do spójności stroju i osobowości 😉 Etapy kolorowe miałam bardzo różne, szary też, czarny nigdy 😉 Na pewno kolory pociągają nas intyicyjnie, cudnie, że są ☺ Buziaki ☺

    OdpowiedzUsuń
  4. great post!

    www.bstylevoyage.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze