Przejdź do głównej zawartości

Kwiaty to szczęście

Podobno kaktusów nie można trzymać w domu a paprotki mają walory prozdrowotne. Dziś przeczytałam, że bambusy wnoszą do domu harmonię. Jak jest naprawdę - trudno powiedzieć, tego trzeba doświadczyć. Wiem na pewno jednak, że kwiaty i rośliny są ostatnio coraz bardziej obecne w mojej przestrzeni. Jeszcze nigdy nie miałam tylu kwiatów doniczkowych co teraz w moim mieszkaniu, a w weekendy mam szczęście cieszyć się pięknym ogrodem. Mogę tam ukoić zmysły, oddychać wśród nich i patrząc na nie, wyciszać swój umysł. To jest szczęście. Kwiaty wyciszają i uzdrawiają. To pewne.
Dziś u mnie kwiatowa stylizacja. Kimono kupiłam w TKMaxx. Jak dobrze jest robić zakupy, wiedząc czego się szuka! Ten trend zauważyłam na ulicach. I choć kimono do tej pory tylko kojarzyłam z bielizną warto jednak to przełamać.






Komentarze

  1. Mnie do kwiatów zaraził mój mąż, wcześniej gdy jeszcze mieszkalam w domu rodzinnym, to mialam w pokoju tylko sztuczne kwiaty, bo nawet kaktusy mi zwiędły :P hehe

    świetne kimono ajćććć sama dumnie bym nosiła <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle nie miałam kwiatów ! Aż mi trudno uwierzyć :) Zazdrościłam zawsze mamie że tak pięknie jej rosną. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Madziu mam w domu mnóstwo kwiatów zarówno kaktusów�� wpływ zieleni na życie człowieka jest nieocenione....Hortikuloterapia jest najczęściej wybieraną terapią którą stosuje z moimi podopiecznymi....pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie znałam tego terminu :) dziękuję Madziu ! Uwielbiam poznawać nowe rzeczy. Serdeczności kochana 🍃

      Usuń
  3. Zamiennie używana z nazwą Hortiterapia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze miałam kaktusy:D Niestety wykończyły je przeprowadzki...
    A moja teoria jest taka, że w co kto wierzy, to ma;))
    Kwiaty lubię... Na Twoim kimonie też:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety jestem flower killer i ostatnio usłyszałam w filmie "bo szczęśliwi ludzie nie mają uschniętych trawników"Miałam mnóstwo kwiatów latem w zeszłym roku po wyjściu z depresji i odzyskaniu "wolności" teraz jest po staremu przyglądam się nie walczę. Piękne kimono wyhaczyłaś, pamiętam, jak pisałaś mi na insta, że się rozglądasz ☺ Ja jutro pokazuję czarne 😉😙

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze to nie szukałam. Weszłam i wisiało sobie. Wolałabym takie obszerniejsze wyhaczyć ale dziękuję �� Czekam na twoje czarne �� Z tymi trawnikami to tak jest ����

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za wszystkie komentarze

Popularne posty z tego bloga

Uzdrawiająca herbata imbirowa - idealna receptura!

Pierwszy raz o imbirze przeczytałam jakieś trzynaście lat w ajurwedyjskiej książce kucharskiej, w zasadzie o herbacie imbirowej, bo o samym imbirze dowiedziałam się z książki "Joga ziół". Odrazu go polubiłam. Dobrze, że pod nosem miałam wtedy Piotra i Pawła w którym zawsze imbir był na półkach. Zdaję sobie sprawę, że w tamtym okresie nie zawsze można było go dostać, nie każdy miał też  o nim pojęcie. To, że jest on dostępny niemal w każdym dziś sklepie to już nikogo nie dziwi ale to, że jest skuteczny to nie każdy pewnie o tym wie, a jest. 
Zanim przejdę do mojej  receptury przyjrzymy się bliżej imbirowi.  Dla niektórych pewnie będzie to tylko przypomnienie a dla niektórych mam nadzieję inspiracja. 
Imbir


W ajurwedzie imbir jest prawdopodobnie  najlepszy i najbardziej sattwiczny (sattwa to słowo pochodzące z sanskrytu, oznaczające harmonię i równowagę; oznacza rownież czystość i dobroć ) ze wszystkich przypraw. Jest nazywany wiśwabheasaj, czyli uniwersalnym lekiem. Kiedyś pr…

black trencz

Nie - zwykła pokrzywa i jej lecznicza moc.

Epidemia koronowirusa doprowadziła do tego, że w ciągu jednego dnia straciłam pracę i tym samym   wylądowałam na wsi. Jedyny plus tej całej sytuacji. Dzięki temu, że mam teraz  więcej czasu i  codzienne uprawiam  spacery zaczęłam znów zaprzyjaźniać się z lasem, znów zaczęłam być bliżej natury. Wszystko zaczęło się od porannego treningu z nordic walking kiedy podczas medytacji nad jeziorem natrafiłam na piękny żółty chwast, który później okazał się podbiałem. W południe piłam już z niego pyszny napar a następnego dnia poszłam na wyprawę w poszukiwaniu pokrzywy. Pamiętam jak kilka lat temu na wielkiej łące w środku lasu nazbierałyśmy z teściową  pełne koszyki, ale jakoś wtedy nie czułam jej aż tak energetycznie jak teraz. Musiałam przejść jakiś proces:) Nazbierałam jej pełen koszyk, zrobiłam z niej nalewkę, której efekty będą za miesiąc, sok, syrop, koktajle i susz.  Jak macie możliwości to biegnijcie i zbierajcie, bo teraz jest najlepsza. 
KILKA SŁÓW O POKRZYWIE
Pokrzywa to roślina lubią…