Przejdź do głównej zawartości

wiosenna ja

Powrót do jasnych włosów oznacza u mnie nadejście wiosny, chociaż przed ostatnią wizytą u mojego fryzjera nie myślałam, że znów zostanę blondynką. No i stało się. A dziś mój wiosenny look to mega wygodne baleriny plus marynarka. Klasyka lekko nawiązująca do lat 80. Mam nadzieję, że wam się podoba.





Komentarze

  1. Płaszczyk zabieram!!!Taki taliowany super figurę podkreśla:D
    Rewelacyjnie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się podoba bardzo i to co na głowie, i wszystko poniżej, przedłużaną marynarę w paski tenisowe dziś dorwałam, ale muszę zwężyć trochę, teraz przynajmniej mam się kim inspirować :))
    Ale jesteś opalona!!! Buziaki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja opalona? Chyba żółta:) To magia kremu koloryzującego :d czyli zły kolor jednym słowem ;p

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za wszystkie komentarze

Popularne posty z tego bloga

black trencz

Uzdrawiająca herbata imbirowa - idealna receptura!

Pierwszy raz o imbirze przeczytałam jakieś trzynaście lat w ajurwedyjskiej książce kucharskiej, w zasadzie o herbacie imbirowej, bo o samym imbirze dowiedziałam się z książki "Joga ziół". Odrazu go polubiłam. Dobrze, że pod nosem miałam wtedy Piotra i Pawła w którym zawsze imbir był na półkach. Zdaję sobie sprawę, że w tamtym okresie nie zawsze można było go dostać, nie każdy miał też  o nim pojęcie. To, że jest on dostępny niemal w każdym dziś sklepie to już nikogo nie dziwi ale to, że jest skuteczny to nie każdy pewnie o tym wie, a jest. 
Zanim przejdę do mojej  receptury przyjrzymy się bliżej imbirowi.  Dla niektórych pewnie będzie to tylko przypomnienie a dla niektórych mam nadzieję inspiracja. 
Imbir


W ajurwedzie imbir jest prawdopodobnie  najlepszy i najbardziej sattwiczny (sattwa to słowo pochodzące z sanskrytu, oznaczające harmonię i równowagę; oznacza rownież czystość i dobroć ) ze wszystkich przypraw. Jest nazywany wiśwabheasaj, czyli uniwersalnym lekiem. Kiedyś pr…

Jesień?

Tęskniłam , więc jestem... lato piękne nam się kończy i nadchodzi najpiękniejsza pora roku - jesień.  Czy smutno? Nie! Dziś witam Was zestawem prawie typowo jesiennym. Sweter oversize wyciągnęłam z dna szafy. Uwielbiam wielgachne  swetry. Myślę, że jeszcze kilka podobnych pojawi się u mnie w szafie. Są ciepłe, miłe i pasują do wszystkiego. Spódnicę moją midi już znacie z tamtego roku, wyszukałam ją w sh, buty natomiast są moim nowym odkryciem. Przyznam, że ostatni raz takie buty nosiłam jeszcze jak byłam nastolatką. Są absolutnie piękne.