Przejdź do głównej zawartości

Jak mi dobrze

"Jak mi dobrze" to tytuł piosenki zespołu Wolny Elektron, opowiada historię mężczyzny który jest wiecznie na walizkach i w końcu znajduje swoją przystań - kobietę. Rumianek i mięta jest jak zapach ze snu jest mu  spokojnie i ciepło :) Czyli miłość dobra na wszystko. Czy na zawsze to nie wiem ale jest uzdrawiająca jeszcze jak do tego dojdzie mleko cytryna i miód to już w ogóle jest mega szczęście:). 
Mi jest dobrze tak po prostu a szczęście mam wtedy kiedy chcę odkrywam go w momentach. Piękno natury i mój ulubiony kawałek jeziora  słońce i jego zachód spokój i cisza to światło to jest to co lubię. 


Apropo rumianku to znów mnie wzięło na naturalną pielęgnacje i w końcu odwiedziłam bliską zielarnię, którą nota bene zamykają bo przenoszą ją na bardziej modną dzielnicę. Czyżby tradycjonaliści zaprzestali naturalnych metod leczenia? 
No więc kupiłam trzy rodzaje ziół. Rumianek lawenda i koper włoski. Wszystkie trzy mają właściwości wskazane przy pielęgnacji skóry suchej, zrobię z nich parówki. Tak tak cały czas kontynuuję proces oczyszczania.  Parówki są świetne ale niestety bardzo rozszerzają pory więc wszystko z ostrożnością no i nie wolno zapomnieć, że na koniec po takiej kuracji trzeba zastosować maseczkę sciągającą. Mam nadzieję, że o tym wiecie?:) 


Co jeszcze kupiłam w zielarni? Naturalne afrodyzjaki.  Olejki eteryczne to cud  i można z nich zrobić wiele, ja mam w planach perfumy. Można je też dodać do kremów, stosuje się je w inhalacji do kominków i w kosmetyce.  Na pewno wiecie, że olejek z róży damasceńskiej jest najdroższy bo aby wydestylować 1 kilogram olejku trzeba zebrać i poddać obróbce 5000 kg kwiatów. Ja używam wody różanej aha i nie wiem czy wiecie ale jest to jeden z nielicznych olejków, który może być stosowany bezpośrednio na skórę bez rozcieńczania!



Co jest lepsze? Luksusowy krem? Czy naturalna mikstura? Kiedyś może powiedziałabym, że krem. Teraz raczej, że ładne opakowanie, że ładnie wygląda na półce ale chyba to tylko tyle. Nie wiem jest taka świadomość u mnie, że po prostu nie nakładam tej chemii nic mi się nie klei nie ma tych sztucznych zapachów chyba to mnie najbardziej przekonuje.







Komentarze

  1. Jako urodzona czarownica jestem wielbicielką naturalnych kosmetyków :) Niestety do robienia własnych kremów jeszcze nie dojrzałam i muszę posiłkować się gotowcami. Najlepszy jest złoty środek.
    Do mycia twarzy używam czasem zmielonych płatków owsianych zmieszanych właśnie z rumiankiem i lawendą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po latach stosowania kremów już też wiem, że lepiej zwykły olejek na twarz nałożyć:)
    A parówki stosowałam kiedyś...Hehehe, za młodu jako maseczka ściągająca, służyło mi białko jajka:)) Polecam!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za wszystkie komentarze

Popularne posty z tego bloga

Uzdrawiająca herbata imbirowa - idealna receptura!

Pierwszy raz o imbirze przeczytałam jakieś trzynaście lat w ajurwedyjskiej książce kucharskiej, w zasadzie o herbacie imbirowej, bo o samym imbirze dowiedziałam się z książki "Joga ziół". Odrazu go polubiłam. Dobrze, że pod nosem miałam wtedy Piotra i Pawła w którym zawsze imbir był na półkach. Zdaję sobie sprawę, że w tamtym okresie nie zawsze można było go dostać, nie każdy miał też  o nim pojęcie. To, że jest on dostępny niemal w każdym dziś sklepie to już nikogo nie dziwi ale to, że jest skuteczny to nie każdy pewnie o tym wie, a jest. 
Zanim przejdę do mojej  receptury przyjrzymy się bliżej imbirowi.  Dla niektórych pewnie będzie to tylko przypomnienie a dla niektórych mam nadzieję inspiracja. 
Imbir


W ajurwedzie imbir jest prawdopodobnie  najlepszy i najbardziej sattwiczny (sattwa to słowo pochodzące z sanskrytu, oznaczające harmonię i równowagę; oznacza rownież czystość i dobroć ) ze wszystkich przypraw. Jest nazywany wiśwabheasaj, czyli uniwersalnym lekiem. Kiedyś pr…

black trencz

Nie - zwykła pokrzywa i jej lecznicza moc.

Epidemia koronowirusa doprowadziła do tego, że w ciągu jednego dnia straciłam pracę i tym samym   wylądowałam na wsi. Jedyny plus tej całej sytuacji. Dzięki temu, że mam teraz  więcej czasu i  codzienne uprawiam  spacery zaczęłam znów zaprzyjaźniać się z lasem, znów zaczęłam być bliżej natury. Wszystko zaczęło się od porannego treningu z nordic walking kiedy podczas medytacji nad jeziorem natrafiłam na piękny żółty chwast, który później okazał się podbiałem. W południe piłam już z niego pyszny napar a następnego dnia poszłam na wyprawę w poszukiwaniu pokrzywy. Pamiętam jak kilka lat temu na wielkiej łące w środku lasu nazbierałyśmy z teściową  pełne koszyki, ale jakoś wtedy nie czułam jej aż tak energetycznie jak teraz. Musiałam przejść jakiś proces:) Nazbierałam jej pełen koszyk, zrobiłam z niej nalewkę, której efekty będą za miesiąc, sok, syrop, koktajle i susz.  Jak macie możliwości to biegnijcie i zbierajcie, bo teraz jest najlepsza. 
KILKA SŁÓW O POKRZYWIE
Pokrzywa to roślina lubią…