Przejdź do głównej zawartości

Krótka wyprawa w Karkonosze czyli przerwa od codzienności.


Moja miłość do gór narodziła  się zupełnie przypadkowo i spontanicznie. To było Zakopane parę lat temu, kiedy ujrzałam olbrzymią kolejkę na Kasprowy Wierch postanowiłam wejść. Dobrze, że chociaż miałam odpowiednie buty.  W Karkonoszach bywałam często Karpacz jest najbliżej mojego rodzinnego miasta. Na Śnieżce byłam kilkakrotnie. Po powrocie z Bieszczad obiecałam sobie, że jeszcze raz odwiedzę góry we wrześniu i tak się stało. Padło właśnie na Karkonosze. Znajomy doradził mi szlak przy Świątyni Wang, ale nie powiedział dokładnie co i jak. Kupiłam przewodnik i mapę. Kwaterę, która kosztowała jedyne 40 zł tuż przy samym wejściu na szlak znalazłam w internecie. Spaliśmy w Domu Parafialnym. Szlak rozpoczęliśmy od Karkonoskiego Parku Narodowego doszliśmy  do Polany póżniej schronisko Samotnia, Strzecha Akademicka  następnie szlakiem czarnym do Domu Śląskiego i Śnieżka. Widoki oczywiście przepiękne. Jutro wracam, ale już czuję niedosyt i zastanawiam się gdzie następnym razem. Takie wyjazdy to fajna przerwa od codzienności od pędu od ludzi. Idealnie. 

Widok z okna















Komentarze

  1. Ja tez chce w Karkonosze !

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja byłam w Czechach w niedzielkę :) uwielbiam góry! chyba kiedyś przeprowadzę się na stałe.. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna Ty i widoki zapierają dech w piersi 😘

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie się chce nad morze pojechać...Bo latem, jak wiadomo, jest tam kiczowato...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam raz zimą nad morzem z Mikim, też klimat. Ja się teraz w chodzenie wkręciłam. W Kołobrzegu latem miejsca nie było na plaży:p

      Usuń
    2. Nie dość, że latem drogo nad morzem, to i ciasno.

      Usuń
  5. Karkonosze zeszłam za czasów liceum... Ale widzę, że warto byłoby tam wrócić...:))
    Pięknie!!!!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za wszystkie komentarze

Popularne posty z tego bloga

Uzdrawiająca herbata imbirowa - idealna receptura!

Pierwszy raz o imbirze przeczytałam jakieś trzynaście lat w ajurwedyjskiej książce kucharskiej, w zasadzie o herbacie imbirowej, bo o samym imbirze dowiedziałam się z książki "Joga ziół". Odrazu go polubiłam. Dobrze, że pod nosem miałam wtedy Piotra i Pawła w którym zawsze imbir był na półkach. Zdaję sobie sprawę, że w tamtym okresie nie zawsze można było go dostać, nie każdy miał też  o nim pojęcie. To, że jest on dostępny niemal w każdym dziś sklepie to już nikogo nie dziwi ale to, że jest skuteczny to nie każdy pewnie o tym wie, a jest. 
Zanim przejdę do mojej  receptury przyjrzymy się bliżej imbirowi.  Dla niektórych pewnie będzie to tylko przypomnienie a dla niektórych mam nadzieję inspiracja. 
Imbir


W ajurwedzie imbir jest prawdopodobnie  najlepszy i najbardziej sattwiczny (sattwa to słowo pochodzące z sanskrytu, oznaczające harmonię i równowagę; oznacza rownież czystość i dobroć ) ze wszystkich przypraw. Jest nazywany wiśwabheasaj, czyli uniwersalnym lekiem. Kiedyś pr…

black trencz

Nie - zwykła pokrzywa i jej lecznicza moc.

Epidemia koronowirusa doprowadziła do tego, że w ciągu jednego dnia straciłam pracę i tym samym   wylądowałam na wsi. Jedyny plus tej całej sytuacji. Dzięki temu, że mam teraz  więcej czasu i  codzienne uprawiam  spacery zaczęłam znów zaprzyjaźniać się z lasem, znów zaczęłam być bliżej natury. Wszystko zaczęło się od porannego treningu z nordic walking kiedy podczas medytacji nad jeziorem natrafiłam na piękny żółty chwast, który później okazał się podbiałem. W południe piłam już z niego pyszny napar a następnego dnia poszłam na wyprawę w poszukiwaniu pokrzywy. Pamiętam jak kilka lat temu na wielkiej łące w środku lasu nazbierałyśmy z teściową  pełne koszyki, ale jakoś wtedy nie czułam jej aż tak energetycznie jak teraz. Musiałam przejść jakiś proces:) Nazbierałam jej pełen koszyk, zrobiłam z niej nalewkę, której efekty będą za miesiąc, sok, syrop, koktajle i susz.  Jak macie możliwości to biegnijcie i zbierajcie, bo teraz jest najlepsza. 
KILKA SŁÓW O POKRZYWIE
Pokrzywa to roślina lubią…