Krótka wyprawa w Karkonosze czyli przerwa od codzienności.


Moja miłość do gór narodziła  się zupełnie przypadkowo i spontanicznie. To było Zakopane parę lat temu, kiedy ujrzałam olbrzymią kolejkę na Kasprowy Wierch postanowiłam wejść. Dobrze, że chociaż miałam odpowiednie buty.  W Karkonoszach bywałam często Karpacz jest najbliżej mojego rodzinnego miasta. Na Śnieżce byłam kilkakrotnie. Po powrocie z Bieszczad obiecałam sobie, że jeszcze raz odwiedzę góry we wrześniu i tak się stało. Padło właśnie na Karkonosze. Znajomy doradził mi szlak przy Świątyni Wang, ale nie powiedział dokładnie co i jak. Kupiłam przewodnik i mapę. Kwaterę, która kosztowała jedyne 40 zł tuż przy samym wejściu na szlak znalazłam w internecie. Spaliśmy w Domu Parafialnym. Szlak rozpoczęliśmy od Karkonoskiego Parku Narodowego doszliśmy  do Polany póżniej schronisko Samotnia, Strzecha Akademicka  następnie szlakiem czarnym do Domu Śląskiego i Śnieżka. Widoki oczywiście przepiękne. Jutro wracam, ale już czuję niedosyt i zastanawiam się gdzie następnym razem. Takie wyjazdy to fajna przerwa od codzienności od pędu od ludzi. Idealnie. 

Widok z okna















8 komentarzy:

  1. A ja byłam w Czechach w niedzielkę :) uwielbiam góry! chyba kiedyś przeprowadzę się na stałe.. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna Ty i widoki zapierają dech w piersi 😘

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie się chce nad morze pojechać...Bo latem, jak wiadomo, jest tam kiczowato...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam raz zimą nad morzem z Mikim, też klimat. Ja się teraz w chodzenie wkręciłam. W Kołobrzegu latem miejsca nie było na plaży:p

      Usuń
    2. Nie dość, że latem drogo nad morzem, to i ciasno.

      Usuń
  4. Karkonosze zeszłam za czasów liceum... Ale widzę, że warto byłoby tam wrócić...:))
    Pięknie!!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze