Przejdź do głównej zawartości

wdzięczność tu i teraz

Czy jesteście wdzięczni za coś? Bo ja bardzo. Za wszystko. Dziś za przyjaźń, którą bardzo doceniam.  
Wczorajsze wtorkowe popołudnie spędziłam w miejscu o którym nie miałam pojęcia. Szachty poznańskie. Tyle lat tu jestem, a tego miejsca nie znałam. Szachty to nazwa używana przez ludzi z Poznania. Zlokalizowane w dolinie Strumienia Junikowskiego. Co tam robiłam? Słuchałam dźwięków przyrody.  



Komentarze

  1. Fajnie tak się odciąć. Też lubię ciszę w okolicznościach przyrody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem Aniu.
      Co do miejsca, to dziwię się, że go nie znałam:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Kontakt z naturą to nie tylko czysta przyjemność, ale czasem także terapia - wyciszenie, medytacja, możliwość zebrania myśli. Choćby to trwało ułamki sekund jest silniejsze (wg mnie) niż inne sposoby relaksu.

    OdpowiedzUsuń
  3. za zycie

    za zdrowie

    za ludzi ktorych spotkalam w swoim zyciu


    za to jestem wdzieczna

    chyba takiej ciszy mi potrzeba w biegu zycia

    jeszcz troche
    jeszcze kilka tygodni
    i bedzie chata w gorach ,gory, las , rzeka i moje dwie panie
    moze i troche ciszy

    OdpowiedzUsuń
  4. Za zdrowie swoje i rodziny... Bo już wiem co to znaczy ból non sto przez kilka miesięcy i ciężka choroba najbliższej osoby...
    Piękne zdjęcie...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bycie wzięcznym i pielęgnowanie tego w sobie to ważna rzecz. Trudna ale ważna. Staram się jak mogę. Czasem miewam złe chwile, w których trudno mi wykrzesać w sobie optymizm, ale nie poddaję się i codziennie wieczorem dziękuję za miniony dzień, czasem trudny, czasem pełen bólu i łez, ale kolejny dzień. Za słońce na niebie, za błękit, za to że nie jest gorzej, ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Och, za to co mam :)!!!! Rodzine i (w miare) spokojny z nia zywot :)!!!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za wszystkie komentarze

Popularne posty z tego bloga

black trencz

Uzdrawiająca herbata imbirowa - idealna receptura!

Pierwszy raz o imbirze przeczytałam jakieś trzynaście lat w ajurwedyjskiej książce kucharskiej, w zasadzie o herbacie imbirowej, bo o samym imbirze dowiedziałam się z książki "Joga ziół". Odrazu go polubiłam. Dobrze, że pod nosem miałam wtedy Piotra i Pawła w którym zawsze imbir był na półkach. Zdaję sobie sprawę, że w tamtym okresie nie zawsze można było go dostać, nie każdy miał też  o nim pojęcie. To, że jest on dostępny niemal w każdym dziś sklepie to już nikogo nie dziwi ale to, że jest skuteczny to nie każdy pewnie o tym wie, a jest. 
Zanim przejdę do mojej  receptury przyjrzymy się bliżej imbirowi.  Dla niektórych pewnie będzie to tylko przypomnienie a dla niektórych mam nadzieję inspiracja. 
Imbir


W ajurwedzie imbir jest prawdopodobnie  najlepszy i najbardziej sattwiczny (sattwa to słowo pochodzące z sanskrytu, oznaczające harmonię i równowagę; oznacza rownież czystość i dobroć ) ze wszystkich przypraw. Jest nazywany wiśwabheasaj, czyli uniwersalnym lekiem. Kiedyś pr…

Jesień?

Tęskniłam , więc jestem... lato piękne nam się kończy i nadchodzi najpiękniejsza pora roku - jesień.  Czy smutno? Nie! Dziś witam Was zestawem prawie typowo jesiennym. Sweter oversize wyciągnęłam z dna szafy. Uwielbiam wielgachne  swetry. Myślę, że jeszcze kilka podobnych pojawi się u mnie w szafie. Są ciepłe, miłe i pasują do wszystkiego. Spódnicę moją midi już znacie z tamtego roku, wyszukałam ją w sh, buty natomiast są moim nowym odkryciem. Przyznam, że ostatni raz takie buty nosiłam jeszcze jak byłam nastolatką. Są absolutnie piękne.