Levi's

Mam manię kupowania t shirtów. W tamtym roku tylko czarne, teraz przerzuciłam się też na kolor. W szafie mam też kilka białych jednak okazały się niepraktyczne, poza tym okazało się, że bawełna niezbyt fajna, bo gniotą się paskudnie. Wkurza mnie to. Ze wszystkich które mam, póki co okazał się tylko jeden, który jest w stanie nienaruszonym. Prany nagminnie wygląda jakbym go dopiero kupiła. To organic cotton Zara. Fajnie sprawdzają się też t shirty wyszukane w vintage shopach, przeważnie dobrych marek z lepszej jakości bawełny co daje się odczuć podczas noszenia. Lubię mieć wygodę, to podstawa. Dzisiejszy to legendarnej marki Levi's model Graphic Tee man. Materiał przyjemny w dotyku, 60 % bawełny reszta wiskoza. Będąc w sklepie przymierzyłam jeansy Levi's model 710 super skinny i chyba po nie wrócę. Jak druga skóra;) Idealne na lato. 

t shirt Levi's klik sunglasses Vans


3 komentarze:

  1. wreszcie są komentarze, bo długo, długo ich nie było!

    to mogę sobie popisać :D

    T-shirty to jest dla mnie jakiś inny świat, którego nie znałam, póki nie zamieszkałam z Lechem - ja ich właściwie nie noszę (po domu, do spania - wyłącznie), ale faceci: wiadomo.

    No i dopiero piorąc te lechowe koszulki odkryłam, jak bardzo różne jakościowo są te bawełny, a właściwie przedze bawełniane, z których się je robi.

    Lechu ma kilka ulubionych marek - H&M, Zarę, Reserved, House'a i Kappahla.
    No i jeszcze F&F.
    Nosi te koszulki dzień w dzień.
    Dość szybko się brudzą i przepacają, więc ja ja piorę.
    Czasem ręcznie, rzadziej w pralce.
    A jak w pralce, to na trybie "pranie ręczne" zwykle.
    On sam natomiast wrzuca je po prostu na bawełnę i na 60stopni.

    Po pół do roku prania widzę, jak się te koszulki sprawują - H&M i Reserved to szmaty. Bez względu na metkę, na rodzaj kolekcji.
    Ale Kappahl i Zara wyglądają na nowe.
    Bawełna jest gruba, porządna, nic się nie mechaci (koszulki z F&F mechacą się po dwóch praniach na trybie ręcznym!), nic nie płowieje...

    Ale choć krzyczę i namawiam - kupuj, Lechu, te t-shirty tylko w Kappahlu, to Lechu głuchy.
    Ciągnie go do tego H&M'u, jak muchę do lepu.

    Co ciekawe - ja uwielbiam H&M i wiele ich ubrań mam latami i śladów zużycia nie obserwuję, ale ja zwykle kupuję tam grube materiały albo szyfony.
    To jest nie do zdarcia.

    Nigdy nie miałam żadnych portek z Levisa - tam są też takie dopasowane jak Twoje, ale w czerni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie jakos mi było dziwnie bez tych komentarzy :) miło, ze wpadłaś. Co do koszulek to masz absolutna rację, hm to jakaś masakra. Nawet po jednym praniu czasem. Co do spodni to przymierzałem jedne czarne ale nie leżały dobrze ale za to te drugie perfecto :) Muszę zajrzeć do ciebie .

      Usuń
    2. Przymierzałam miało być ;)))) ach ten słownik

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze