beauty



Zminimalizowałam make up do podkładu i tuszu do rzęs. Z racji tego, że moja cera jest bardzo wymagająca lubię podkłady kryjące, ale lekkie nieobciążające. 
Czasem stosuję bb czasem nic a jak już coś, to coś mocniejszego.
Podkład marki Make Up For Ever  to prawdziwy rarytas.  Maksymalne krycie bez efektu maski niezwykle  lekki z zakończeniem satynowym. Idealnie ujednolica cerę, nie świeci się! Dla mnie ideał. Czegoś takiego szukałam. Przy cerze normalnej nie wymaga nawet użycia pudru!
Marka Make Up For Ever została stworzona w Paryżu w roku 1984 przez Dany Sanz malarkę,  rzeźbiarkę, makijażystkę. Jest marką profesjonalną. 
Na tusz skusiłam się przez kobietę w perfumerii, nie żałuję. Mascara ta to totalna nowość na półkach. Szczoteczka silikonowa, ja uwielbiam. Drobna, pięknie rozczesuje, nic się nie klei, wydłuża.
Obydwie marki nie testują na zwierzętach co jest dla mnie bardzo ważne. 


Tych kosmetyków chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Nowe opakowanie kremu trafia w mój gust totalnie, receptura prawdopodobnie taka sama, natomiast kokosowe  masło do ust to raj dla zmysłów. Jedyny misus to zamknięcie. 

To tyle. 
Zapomniałam, że mój blog ma także kategorie inne niż pokazywanie ciuchów, stąd mój dzisiejszy post.
Miłej niedzieli!
Lecę do kina, jednak przed zrobię zupę z soczewicy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze